Milczący protest był sprzeciwem wobec braku współpracy ze strony Moskwy w sprawie wyjaśnienia przyczyn katastrofy z 2014 roku.

Krzesła zostały ustawione w rzędach, podobnie jak w samolocie. Reprezentowały ofiary, które zginęły 17 lipca 2014 roku, gdy w samolot uderzyła rakieta Buk wystrzelona z terytorium będącym pod kontrolą prorosyjskich separatystów. Zginęli wszyscy, którzy znajdowali się na pokładzie.

Do protestu doszło dzień przed procesem, w którym oskarżonych jest trzech Rosjan i obywatel Ukrainy. Mieli oni decydować o przeprowadzeniu ataku rakietowego.

Rosja zaprzecza zaangażowaniu i odrzuca międzynarodowe dochodzenie, które doprowadziło do postawienia zarzutów czterem podejrzanym. Kreml twierdzi, że komisja jest uprzedzona wobec Moskwy.

Krewni ofiar oskarżają rosyjskie władze o ukrywanie faktów na temat tego, co dokładnie się stało.

Piet Ploeg, który w katastrofie stracił brata Alexa, bratanicę i bratanka, powiedział, że rodziny nie oskarżają Rosji o strącenie Boeinga 777.

- Protestujemy przeciwko braku współpracy państwa rosyjskiego w śledztwie w sprawie zestrzelenia Boeinga 777. Chcemy, żeby współpracowali i przestali utrudniać dochodzenie - powiedział.