Podczas wizyty w Kijowie, której celem było okazanie wsparcia dla Ukrainy, sekretarz stanu USA Antony Blinken powiedział, że Rosja pozostawiła znaczną liczbę żołnierzy i sprzętu, mimo że ogłosiła wycofanie swoich wojsk z regionu przy granicy.
Przedstawiciel Waszyngtonu zapowiedział, że prezydent Joe Biden jest chętny do odwiedzenia Ukrainy i spotkania się z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim, ale nie podał żadnych szczegółów na ten temat. Nie poruszył również kwestii wstąpienia Ukrainy do NATO.
- Jesteśmy świadomi, że Rosja wycofała pewne siły, ale widzimy też, że sporo oddziałów tam pozostało - powiedział po spotkaniu z prezydentem Ukrainy. Zapewnił, że USA monitorują dokładnie sytuację.
- Mogę panu powiedzieć, panie prezydencie, że mocno stoimy po pana stronie, partnerzy również. Słyszałem to samo, kiedy byłem w NATO kilka tygodni temu i oczekujemy od Rosji zaprzestania lekkomyślnych i agresywnych działań - mówił.
- Waszyngton aktywnie patrzy na jeszcze większe wzmocnienie naszej współpracy w zakresie bezpieczeństwa i naszej pomocy w zakresie bezpieczeństwa - dodał.
Jak przekazał Zełenski, Moskwa wycofała tylko 3,5 tysiąca z dziesiątek tysięcy wojsk rozmieszczonych na półwyspie Krym, który zaanektowała od Ukrainy w 2014 roku. - Jest ryzyko zagrożenia. Nikt nie chce takich niespodzianek - powiedział.
Waszyngton jest najpotężniejszym partnerem Kijowa od czasu aneksji Krymu przez Rosję i rozpoczęcia konfliktu między ukraińską armią a wspieranymi przez Rosję separatystami. Kijów twierdzi, że trwający siedem lat konflikt doprowadził do śmierci co najmniej 14 tysięcy osób.