Reklama

Aleksander Hall: Demokracja nie ma już czasu

Wśród kandydatów opozycji najwięcej atutów ma Władysław Kosiniak-Kamysz.

Aktualizacja: 10.03.2020 21:37 Publikacja: 10.03.2020 21:24

Szef PSL jako pierwszy z kandydatów na prezydenta rozpoczął kampanię wyborczą

Szef PSL jako pierwszy z kandydatów na prezydenta rozpoczął kampanię wyborczą

Foto: Reporter, Grzegorz Bukala

Grupa wyborców, do której należę, jest bardzo szeroka. Jak można ją scharakteryzować? Tworzą ją ludzie bardzo krytycznie oceniający rządy PiS i prezydenturę Andrzeja Dudy. Te oceny nie powodują, że zapomnieli, czym był komunizm. Sprzeciwiają się rehabilitacji okresu, który w preambule naszej konstytucji został określony jako czasy, „gdy podstawowe wolności i prawa człowieka, były w naszej Ojczyźnie łamane". Odrzucają utopię i rewolucję. Są świadomi obecnego głębokiego podziału narodu, ale nie chcą jego eskalacji. Uważają, że losów narodu nie można wystawiać na hazard. Ludzie o takich poglądach w pierwszej turze prezydenckiej elekcji będą mieli wybór pomiędzy Kidawą-Błońską, Kosiniakiem-Kamyszem i Hołownią. Biedroń i Bosak odpadają.

Dlaczego? Biedroń z dwóch powodów. Po pierwsze, wbrew deklarowanej woli odrzucenia w życiu publicznym nienawiści i pogardy, jego program rewolucji obyczajowej i usunięcia Kościoła ze sfery publicznej – w przypadku próby realizacji – spowoduje eskalację konfliktów dzielących polską wspólnotę, a w nadchodzących wyborach sprzyja konsolidacji zwolenników obecnej władzy. Po drugie, tego, co wygadywali podczas Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych Biedroń, Czarzasty i Zandberg podczas konwencji kandydata lewicy, nie sposób zinterpretować inaczej niż jako powrót do ocen powojennego podziemia niepodległościowego formułowanych w czasach „utrwalania władzy ludowej" i – pośrednio – rehabilitację tych, którzy w Polsce realizowali plany Stalina.

Duda umocni PiS

Bosak reprezentuje koalicję zróżnicowaną wewnętrznie, ale zgodną co do tego, że Unia Europejska jest tworem szkodliwym i Polska nie powinna w niej uczestniczyć. Ten pogląd jest radykalnie sprzeczny z polską racją stanu i traktowany serio jest politycznym awanturnictwem. To wystarczy, aby skreślić tę kandydaturę, ale trzeba pamiętać także, że część politycznego zaplecza Bosaka ma poglądy skrajne i potrafi je wyrażać w sposób nieakceptowalny.

Pozostają więc wymienione na wstępie trzy kandydatury. Gdy tylko prezes PSL zadeklarował, że wystartuje w wyborach prezydenckich, wyraziłem poparcie dla jego kandydatury. Także na łamach „Rzeczpospolitej". Przebieg jego kampanii tylko umacnia mnie w przekonaniu, że miałem rację. Jeśli wygra wybory, będzie bardzo dobrym prezydentem, przywróci podmiotowość sprawowanemu urzędowi i zmieni polską scenę polityczną na lepsze.

Nie mam jednak żadnych podstaw, aby sądzić, że Małgorzata Kidawa-Błońska i Szymon Hołownia nie byliby dobrymi prezydentami. Na pewno szanowaliby konstytucję. To kandydatury poważne i zasługujące na szacunek. Zachęcam jednak do głosowania na Władysława Kosiniaka-Kamysza.

Reklama
Reklama

Dwa powody, które są dla mnie ważne, niekoniecznie muszą być istotne dla ogółu mojej grupy docelowej. Tymi powodami są: bliskość ideowa kandydata i jego zamysł polityczny, polegający na zbudowaniu w naszym kraju formacji politycznej o chrześcijańsko-demokratycznym profilu. Jednak dla wszystkich, którzy nie chcą drugiej kadencji Andrzeja Dudy, a więc dalszego umocnienia w Polsce rządów obozu Jarosława Kaczyńskiego, powinien przemawiać kolejny i decydujący argument: największe szanse Kosiniaka-Kamysza na pokonanie Andrzeja Dudy w drugiej turze wyborów prezydenckich.

W kręgu mojego oddziaływania coraz więcej osób deklaruje oddanie głosu na Kosiniaka-Kamysza, wciąż jednak spotykam się jeszcze i z taką opinią: to prawda, że wypada najlepiej w stawce kandydatów do prezydentury, ale i tak wiadomo, że w drugiej turze będzie Kidawa-Błońska.

Podobne oceny znajduję w analizach niektórych komentatorów politycznych. Czasami ci sami komentatorzy zapowiadają, że druga tura wyborów zamieni się w plebiscyt, w którym ocenie zostaną poddane rządy PiS i prezydentura Andrzeja Dudy.

Połączyć siły

Nie zgadzam się z tą oceną. Owszem, dla części wyborców będzie to plebiscyt. Także dla mnie. Jest jednak znacząca grupa Polaków uprawnionych do udziału w wyborach, dla której druga tura wyborów nie będzie wcale plebiscytem za czy przeciw PiS. Ich zachowania wyborcze będą zależeć od tego, kto będzie rywalem Dudy w decydującej rozgrywce. Co będzie dla nich szczególnie ważne? Osobowość kandydata, jego wizerunek i ocena jego wystąpień w kluczowych debatach. Jest dla mnie oczywiste, że w tej konkurencji Kosiniak-Kamysz wyraźnie góruje nad swoimi konkurentami z opozycji. Jego najważniejszą przewagą nad nimi jest to, że jest autentycznym liderem politycznym, a takim zostaje się dzięki doświadczeniu i talentowi.

Szanuję panią Małgorzatę Kidawę-Błońską, która jest doświadczonym politykiem, ale nigdy nie była liderem. Jej kandydatura na urząd premiera pojawiła się w parlamentarnej kampanii Koalicji Obywatelskiej, gdy dla wszystkich stało się oczywiste, że Grzegorz Schetyna ciągnie swoje ugrupowanie w dół. Dotychczasowy przebieg kampanii kandydatki Koalicji Obywatelskiej potwierdza moją ocenę, że – przy wszystkich swych zaletach – liderem nie jest.

Czy liderem politycznym jest Szymon Hołownia? W tym wypadku odpowiedź także jest negatywna. Hołownia jest utalentowanym publicystą i społecznikiem, ale widać, że polityki dopiero się uczy. Wszedł w jej świat tuż przed wyborami, do tej pory był jej zaangażowanym obserwatorem. Tej roli nie sposób zamienić na rolę politycznego przywódcy w ciągu kilku miesięcy.

Reklama
Reklama

Z kandydaturą Szymona Hołowni jest jeszcze jeden problemem. Michał Kobosko, szef jego sztabu wyborczego, zapowiedział budowanie formacji politycznej z grubsza o chadeckim profilu. Czy dwie chadecje na naszej scenie politycznej to nie za dużo? Czy nie warto połączyć siły?

Są jeszcze dwa mocne argumenty przemawiające za oddaniem głosu w pierwszej turze głosów na lidera PSL. Pierwszy: w naszym kraju nie można wygrać wyborów ogólnopolskich bez znaczącego poparcia wyborców wiejskich. Wiadomo, że od dłuższego czasu na wsi zdecydowanie dominuje PiS. Z pewnością Andrzej Duda uzyska na obszarach wiejskich dobry wynik. Jeśli jednak ktoś może tam z nim poważnie rywalizować, jest tym kimś tylko Władysław Kosiniak-Kamysz.

Drugi argument to możliwości odbicia przez tego kandydata jakiejś części wyborców PiS. Kosniak-Kamysz ma tutaj znacznie większe możliwości niż kandydatka Koalicji Obywatelskiej.

Podsumowuję: wynik wyborczy drugiej tury wyborów prezydenckich będzie zależał w wielkiej mierze od tego, kto z kandydatów opozycji będzie w nich rywalem Andrzeja Dudy. Każdy z potencjalnych kontrkandydatów ma inne szanse w konkurowaniu z Andrzejem Dudą i dotarciu do wahających się wyborców. Władysław Kosiniak-Kamysz ma najwięcej atutów w tej rozgrywce.

Czasami słyszę opinię: lider PSL jest ciekawym i utalentowanym politykiem. Niesie nadzieję, ale jest młody i ma jeszcze czas. To prawda. Kosiniak-Kamysz ma jeszcze czas. Ale czy ma go obecnie zagrożona polska demokracja?

Autor jest historykiem i politykiem, b. działaczem opozycji antykomunistycznej

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama