Kongres ludowców, na którym ma zostać wybrany szef ugrupowania na kolejną kadencję, zaplanowany jest na początek listopada. Zapewne ponownie zostanie nim Waldemar Pawlak, który ma w partii niekwestionowaną pozycję, ale statut PSL wymaga, by w wyborach miał kontrkandydata.

Do tej pory ludowcy mówili, że może nim być minister rolnictwa Marek Sawicki. Wiadomo jednak, że nie wystartuje, bo ostatnie afery w agencjach rolnych osłabiły jego pozycję. Jak dowiedziała się „Rz“, wśród polityków PSL pojawił się więc pomysł, by kontrkandydatką dla obecnego prezesa została wiceprezes partii i minister pracy Jolanta Fedak.

– Będziemy ją do tego mocno namawiać – mówi prominentny polityk PSL.

– Wiadomo, że ktoś musi kandydować przeciw Pawlakowi. Wiadomo też, że to on wygra. W tej sytuacji wykorzystanie wyborów, by pokazać odmienione oblicze partii, jest najlepszym pomysłem – dodaje inny członek Klubu PSL.

Tłumaczy, że stąd właśnie pomysł, by drugim kandydatem na szefa partii została kobieta: – Ociepli to nasz odbiór i pokaże, że stajemy się otwartą formacją. Jeszcze niedawno byłoby przecież nie do pomyślenia, by kobieta walczyła o przywództwo w takiej partii jak PSL.

Na pokazanie nowoczesności PSL obliczony jest jeszcze jeden pomysł. Delegaci mają na kongresie głosować za pomocą elektronicznych urządzeń przypominających iPhone’a.

Co o swoim potencjalnym kandydowaniu na szefa partii mówi sama Jolanta Fedak? Na razie zapewnia, że o tym nie myśli.

– Nie mam tego w planach. Nic też nie wiem, by ujawniła się jakaś grupa zwolenników mojej kandydatury – mówi. Nie chce wprost odpowiedzieć, co zrobi, gdy propozycja padnie. – Jest na to jeszcze za wcześnie – ucina.