[b]Mówił pan, że jak będą równe warunki, to powalczy z najlepszymi. Zabrakło szczęścia? [/b]

[b]Adam Małysz:[/b] W dużej mierze tak. Nie chcę się usprawiedliwiać, ale sprawiedliwości w tym konkursie nie było. Mówi się trudno. Od początku mówiłem, że los może rozdawać karty i tak było, choć nie do końca. Wygrali przecież ci, którzy rządzą w Pucharze Świata. Chciałbym tylko pogratulować Kamilowi Stochowi. Oddał dwa równe skoki, pokazał, że potrafi wykorzystać dobre warunki i był bardzo bliski medalu. To naprawdę mnie bardzo cieszy.

[b] Jak wyglądały pańskie skoki? [/b]

Pierwszy był całkiem dobry. Rozmawiałem o nim z trenerami, mówili, że był całkiem fajny, ale szczęścia ewidentnie zabrakło. Wystarczy popatrzeć jak męczyli się ci, którzy skakali przede mną, lub tuż po mnie. Nie byli się w stanie przebić przez ścianę nieprzychylnego losu. Wiem, że takie tłumaczenie nie wszystkich przekona, ale albo trzeba być tam na górze w chwili skoku, albo się na tym znać.

[b] A ten drugi, znacznie krótszy skok?[/b]

Wydawałoby się, że trochę spóźniłem, ale gdy już na dole rozmawiałem z prezesem Tajnerem mówił mi, że nie miałem żadnych szans. Wiatr wiejący z tyłu był zbyt silny, strasznie spychał. Zresztą wystarczy spojrzeć na wynik Japończyka Noriakiego Kasai. Wylądował ponad sześć metrów bliżej. To samo Fin Harri OIli, który stracił w takich warunkach szansę na złoty medal.

[b] Jaki był ten konkurs?[/b]

Na pewno dziwny. Dla nas Polaków ułożył się jednak ciekawie. Trzech skakało w finale, Kamil był bliski podium. Mnie zostawcie w spokoju, w tych warunkach nie byłem w stanie nic zrobić.

[b] Po pierwszym skoku był pan załamany? [/b]

Nie, wciąż wierzyłem, że dam radę coś zmienić.

[b] Ale nie wyszło ... [/b]

Nie chcę się tłumaczyć. Mógłbym powiedzieć, że mam 32 lata, że moja kariera zbliża się już do końca, ale to nie ma sensu. Wciąż wierzę, że jestem w stanie jeszcze czegoś dokonać.

[b] Ma pan już następcę. Kamil Stoch zajął czwarte miejsce ... [/b]

Na pewno oddał dwa fajne skoki, czego mu gratuluję, ale ja jeszcze nie powiedziałem ostatniego słowa.