Reklama

Przyjaciel Olewnika wyjdzie z aresztu

Śledztwo w sprawie porwania. Sąd w Płocku uznał, że dowody na udział Jacka K. w grupie porywaczy są zbyt słabe.

Aktualizacja: 05.05.2009 04:17 Publikacja: 04.05.2009 16:03

Rodzina zamordowanego Krzysztofa Olewnika

Rodzina zamordowanego Krzysztofa Olewnika

Foto: Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński

– Nie rozumiem tej decyzji. Jestem nią zszokowany i oburzony – mówi „Rz” Włodzimierz Olewnik, ojciec zamordowanego Krzysztofa. Uważa, że zwolnienie K. przekreśli szanse na dotarcie do innych osób zamieszanych w porwanie.

Według śledczych z gdańskiej prokuratury apelacyjnej Jacek K. należał do gangu, który w 2001 r. porwał, przetrzymywał, a dwa lata później zamordował Krzysztofa Olewnika. Blisko trzy miesiące temu postawili mu zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz współudziału w uprowadzeniu i przetrzymywaniu ofiary jako zakładnika. K. trafił do aresztu. Termin tymczasowego aresztowania upływa 11 maja.

Prokuratura złożyła wniosek o przedłużenie aresztowania. Ale jej argumenty nie przekonały Sądu Okręgowego w Płocku.

– Prawdopodobieństwo popełnienia przez Jacka K. zarzucanych mu czynów nie jest wysokie w stopniu, który pozwala na przedłużenie mu tymczasowego aresztowania – mówi „Rz” sędzia Dariusz Wysocki, przewodniczący wydziału karnego sądu w Płocku, który odrzucił wniosek śledczych.

– Złożymy zażalenie – zapowiada Krzysztof Trynka, rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku. – Uważamy, że podejrzany powinien przebywać w areszcie. To konieczne dla zabezpieczenia właściwego toku śledztwa.

Reklama
Reklama

Mecenas Ireneusz Wilk, pełnomocnik Olewników, mówi „Rz”: – Zebrany materiał dowodowy wskazuje jednoznacznie na udział Jacka K. w przetrzymywaniu Krzysztofa. Uważam, że decyzja sądu jest chybiona i sąd apelacyjny ją zmieni.

Lista dowodów obciążających K. jest długa. To m.in. billingi rozmów potwierdzające jego kontakty z gangsterami. Z telefonu komórkowego Jacka K. dzwoniono do bandytów w dniu porwania i dzień wcześniej. – Byłem pijany po imprezie, telefon leżał, nie wiem, kto telefonował – tak broni się podejrzany. Twierdzi, że w dniu porwania przyjechał pod dom Krzysztofa o 9 rano. Świadkowie widzieli jego auto już o 6.

Byłego wspólnika Krzysztofa obciążają również zeznania Piotra S., przyjaciela jednego z porywaczy, który widział go, jak w towarzystwie herszta gangsterów na dworcu kłóci się o pieniądze.

Prokuratorzy badają także podejrzane operacje firmy Krupstal (którą K. prowadził z Olewnikiem). Przypuszczają, że K. dokonywał nadużyć w handlu stalą, na co nie godził się Krzysztof. To jedna z ważniejszych hipotez śledztwa.

Dlaczego te dowody nie przekonały sądu? – Mogło być tak, że Jacek K. współdziałał z porywaczami, ale również tak, że próbował do nich dotrzeć, by pomóc rodzinie w odnalezieniu Krzysztofa. Na dziś żadnej z wersji nie można wykluczyć – mówi „Rz” sędzia Wysocki.

Jak wynika z informacji „Rz”, gdańscy śledczy przedstawili płockiemu sądowi szersze dowody niż te, dzięki którym K. trafił do aresztu. To m.in. dokumenty dotyczące Krupstalu, mogące wskazywać na to, że w firmie prano pieniądze.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama