Takiej lekcji historii nie można było przegapić – mówił Andrzej Woźnicki, który razem z synem przyjechał w sobotę na hipodrom do Starej Miłosnej.
Miejsce to na kilka godzin zamieniło się w arenę, na której można było oglądać potyczki konnych rycerzy czy biegłość kawalerzystów we władaniu lancą i szablą.
– Myślałem, że to będą nudy. A tu strzelają, biją się i jeżdżą na koniach jak szaleni – emocjonował się ośmioletni Krystian.
– Czuję się tak, jakbym był na planie filmu historycznego. Rewelacja – mówił z kolei Łukasz Zieliński.
Swoje umiejętności zaprezentował m.in. Szwadron Kawalerii Wojska Polskiego, który odtworzył tradycyjną musztrę kawaleryjską. Pokaz rycerskiej sprawności i umundurowania dali też husarze z Pierwszej Chorągwi Pancernej Wojewody Ruskiego J.O. Jeremiego Korybuta Księcia Wiśniowieckiego.
Uczestnicy Wielkiej Rewii mogli też zobaczyć w akacji współczesnych żołnierzy. Pierwszy Batalion Kawalerii Powietrznej pokazał, jak wyeliminować przeciwnika czy odbić zajęty przez wroga obiekt.
Z kolei Muzeum II Korpusu Polskiego w Warszawie zademonstrowało historyczny sprzęt wojskowy i pojazdy Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie.
A jak to jest być kawalerzystą w XXI wieku? – Przede wszystkim trzeba umieć łączyć pasję z pracą zawodową. Wśród nas są studenci, przedsiębiorcy czy urzędnicy – przyznaje
Andrzej Pawłowski ze Stowarzyszenia Szwadronu Jazdy Rzeczpospolitej Polskiej, które współorganizowało Rewię. Na koniu jeździ od ponad dziesięciu lat.
– Trzy lata temu uznałem, że sama jazda już mi nie wystarczy, dlatego zdecydowałem się przyłączyć do Szwadronu – tłumaczy Pawłowski.
Rekonstrukcje historyczne są też pasją Marcina Zabłockiego z Towarzystwa Jazdy Dawnej.
– Odtwarzamy tradycyjną polską jazdę pancerną z połowy XVII wieku – tłumaczy Zabłocki.
Współcześni ułani przyznają, że nietypowe hobby pochłania nie tylko większość wolnego czasu, ale też pieniądze.
– Żaden element mojego stroju nie jest przypadkowy. Chociażby guziki, to robione na zamówienie kopie oryginałów.
A to kosztuje – mówi Marcin Zabłocki.
[ramka][link=http://www.zyciewarszawy.pl/artykul/401352.html" "target=_blank]Czytaj też w "Życiu Warszawy"[/link][/ramka]