W programie "Gość Wydarzeń" Polsat News Sasin ocenił, że obecnie nie ma takich konstytucyjnych mechanizmów, które umożliwiałyby przesunięcie wyborów prezydenckich.

Wicepremier stwierdził, że "większość ograniczeń ma zostać w ciągu paru dni zlikwidowana", więc tym bardziej nie ma powodów, by wprowadzić stan klęski żywiołowej, czego domaga się opozycja. Partie opozycyjne domagają się też, by wybory zostały przesunięte na przyszły rok.

Sasin przekonywał, że datę wyborów - 10 maja - wyznaczyła marszałek Sejmu Elżbieta Witek i to "przede wszystkim jej decyzja".

- Dopiero, gdyby została przyjęta ustawa, która jest w tej chwili w Senacie, dotycząca wyborów korespondencyjnych, ona daje pani marszałek możliwość przesunięcia tych wyborów, ale tylko w ramach terminów czerwcowych - do 23 czerwca, bo tak wynika z zapisów konstytucyjnych - mówił Sasin.

Polityk skomentował też informacje krążące w mediach, że opozycja ma wystąpić o powołanie Jarosława Gowina na stanowisko marszałka Sejmu, zamiast Elżbiety Witek.

Sasin stwierdził, że jest to jeden z wielu fake newsów produkowanych przez opozycję i próba wbicia klina w Zjednoczona Prawicę.

Minister zapewnił, że skoro rząd dzięki wdrożonym przepisom  poradził sobie z walką z epidemią w czasie, gdy obostrzeń było wiele, " to tym bardziej jesteśmy sobie w stanie poradzić z epidemią teraz, kiedy już nauczyliśmy się z nią żyć i walczyć".

- Za chwilę, za kilka dni, większość ograniczeń będzie zlikwidowana - powiedział wicepremier.