[b]Rz: Umie pani wytłumaczyć porażkę z Marią Jose Martinez-Sanchez? [/b]
[b]Agnieszka Radwańska:[/b]Przede wszystkim zmarnowałam zbyt wiele szans na wygranie gemów gdy wysoko prowadziłam, na przykład 40-15 przy swoim serwisie, albo 40-0 przy podaniu Hiszpanki. To był główny powód, raz brakowało szczęścia, innym razem nie zaryzykowałam i stało się.
[b] Za co pochwaliłaby pani Hiszpankę, może za taktykę? [/b]
Na pewno grała lepiej, niż w sobotę, szybko poznała kort.
[b]Zmieniała rodzaje odbić, atakowała często przy siatce, chyba pobiła panią pani bronią...[/b]
Właściwie to spodziewałam się takiej gry z jej strony, walczyłam z nią wcześniej dwa razy, teraz byłam jednak słabsza.
[b] Nawierzchnia pani odpowiadała? [/b]
Szczerze mówiąc nie za bardzo. Ten kort, choć był z taraflexu i ułożono go na deskach, wcale nie był tak szybki jak w Bydgoszczy, właściwie to był jak ziemia, zwalniał piłkę, obniżał jej odbicie i to chyba nam nie pomogło.
[b]Może miała pani z tyłu głowy rozpoczęcie sezonu i mecz pierwszej rundy z Aną Ivanović na kortach ziemnych w Stuttgarcie? [/b]
To nie tak. Rzeczywiście trenowałam w Krakowie raz na dywanie, raz na kortach ziemnych, ale nawierzchnia w niemieckim turnieju jest bardzo dziwna. Niemcy wysypują w hali na beton coś w rodzaju ceglanego pyłu, trudno to nazwać prawdziwym kortem ziemnym, bardzo ciężko się na tym gra. Nie, nie myślałam o tym wcale, nie chciałam dodawać sobie nerwów w Pucharze Federacji.
[b]Czy obecność taty na ławce obok kapitana Tomasza Wiktorowskiego na pewno nie przeszkadza w meczach reprezentacji? [/b]
Kapitan jest jeden, siedzi przy mnie na korcie. Tata pozostaje raczej widzem na ławce, nie wtrąca się, aczkolwiek jeśli ma coś do powiedzenia, to przecież powie.
[b]Obowiązki reprezentacyjne już za panią, jaki ma pani cel na trzy turnieje przed Wielkim Szlemem w Paryżu, bronić punktów za ćwierćfinały w Stuttgarcie i Rzymie, atakować w Madrycie? [/b]
Na pewno zamierzam we wszystkich zagrać na pełny gaz, bez oszczędzania się. Oczywiście obrona punktów jest ważna, w Madrycie mogę zdobyć ich więcej, niż gdzie indziej. Jednak ja na to tak nie patrzę, że muszę dotrzeć wszędzie wysoko. Raczej myślę o całym sezonie, o tym, że maj i czerwiec to najtrudniejsze dla mnie miesiące roku, dwa Wielkie Szlemy blisko siebie i duże zagęszczenie innych turniejów.
[b]Po czterech miesiącach sezonu może już pani sformułować marzenia na koniec roku? [/b]
Miejsce rankingowe nie jest może w mych marzeniach najważniejsze, ale cel minimum, czyli pierwsza dziesiątka świata to jest realna sprawa, wiem, że na to mnie stać. Dziś tak sobie myślę, że fajnie byłoby wreszcie zagrać w Masters od razu w turnieju głównym, czyli być w ósemce.
[b]Kiedy pani rusza do Stuttgartu? [/b]
W poniedziałek rano. WTA wie, że grałam w Pucharze Federacji, więc chyba nie dostanę od razu meczu po przyjeździe, chociaż kto wie, takich jak ja jest przecież więcej.
[b]Można poprosić o przełożenie... [/b]
Tak to jakoś z organizatorami jest, że jak się prosi, to się dostaje mecz wcześniej. Mówimy sobie w szatni, że lepiej robić odwrotnie, czyli prosić o wcześniejsze spotkanie to na pierwszą rundę dadzą środę i to sesję nocną. Z założenie o nic nie proszę.