[b]"Rz": Jak się pani czuje dzień przed pierwszym w tym roku spotkaniem na nawierzchni ziemnej? [/b]
[b]Agnieszka Radwańska: [/b]Dobrze, ale dziwna jest tutaj ta nawierzchnia. Po prostu hardcourt posypany mączką. Można nawet powiedzieć, że ta nawierzchnia wydaje się trochę szybsza niż ta „szybka” w Sopocie. A już na pewno nie jest wolniejsza. Na prawdziwej ziemi zagramy dopiero w Rzymie.
[b]Wiosna na amerykańskich kortach twardych była dla pani całkiem udana. Jakie oczekiwania przed sezonem ziemnym w Europie? [/b]
To będzie bardzo krótki sezon – dla mnie dosłownie cztery turnieje: ten, Rzym, Madryt i Roland Garros. Tylko w Hiszpanii nie muszę bronić żadnych punktów, więc plan minimum to ćwierćfinały. Ale będzie trudno, bo to bardzo mocno obsadzone turnieje.
[b] Najniższy rangą jest ten w Stuttgarcie, a i tak zameldowało się tutaj osiem zawodniczek z czołowej dziesiątki. [/b]
No tak, jest porsche do wygrania.
[b]Pani ma kontrakt z inną firmą, więc to auto odpada. Ula już ma, więc może wygrałaby pani coś dla mamy? [/b]
Przyjechałam dosłownie godzinę temu i nie wiem nawet jeszcze, w jakim kolorze jest główna nagroda.
[b]To i turniejowego folderu nie zdążyła pani jeszcze przejrzeć. Piszą o „bulwarze kontuzji” najmłodszych gwiazd kobiecego tenisa: pani, Karoliny Woźniackiej, Wiktorii Azarenki… Nie można więc nie zapytać o zdrowie. [/b]
Na rękę już nie narzekam. Odpukać, jest OK.
[b]Nieco mniej startów to też efekt ubiegłorocznych kłopotów ze zdrowiem? [/b]
W porównaniu z zeszłym sezonem opuściłam halowy turniej w Paryżu oraz ziemny w Monterrey. Sądząc po wynikach, wyszło mi to na dobre.
[b]To może zrobi pani jak siostry Williams? Mają tylko po 15-16 turniejów rocznie, a obie są w pierwszej czwórce. [/b]
Każda by tak chciała – zagrać jeden turniej w miesiącu i być liderką. Ale dla mnie to by było za mało. Ja nabieram pewności uderzeń, kiedy gram.
[b] Czyli po dwóch tygodniach przerwy stęskniła się pani za tenisem? [/b]
Tęsknotą bym tego nie nazwała. Po turniejach w Stanach byłam tak zmęczona, że ten czas zleciał mi niewiarygodnie szybko. Żeby stęsknić się za tenisem, trzeba być w takiej sytuacji jak Ula. Ja wychodzę na trening, a ona na rehabilitację albo zajęcia na uczelni.
[b]To może zaliczy dwa lata studiów w jeden rok? [/b]
Najlepiej jeden za siebie i jeden za mnie.
[i]Rozmawiał w Stuttgarcie Artur St. Rolak [/i]