Rzeczywistość, jaka jest, każdy widzi – mogę wybierać między mężczyzną z wąsem lub bez. Także w pierwszej turze miałam przywilej postawienia krzyżyka przy nazwisku jednego z panów, którzy są – mimo wszystko – bardzo do siebie podobni. Podobni w mówieniu banałów i okrągłych zdań. Podobnie nieudolni w udawaniu, że walczą o przyszłość publiczną, nie własną. Ich wyborcze programy przypominają, proszę wybaczyć, przetarte skarpety – tu prześwity, tam dziury. A kandydaci cerują grubymi nićmi. Mam dość tej fuszerki.
(...)
Tu się nie głosuje na upragnioną przyszłość. Wybieramy defensywnie, negatywnie, przeciw. Bez iskry w oku, bez złudzeń, jednym słowem – bez naiwności z niedorzecznej bajki.
Ale tak naprawdę naiwni jesteśmy my, tkwiący na własne życzenie w świecie pozbawionym wizjonerów.
(...)
Chcę idealnego prezydenta. I to nie jest niemożliwe.
[b]Czytaj więcej w Plusie Minusie: [link=http://www.rp.pl/artykul/61991,499248_Prezydenci_nie_z_tej_ziemi.html " "target=_blank]Prezydenci nie z tej ziemi [/link][/b]