Warto wrócić do tego, jakże mądrego, tekstu zwłaszcza teraz, gdy na scenie politycznej pojawiły się sugestie próbujące oddzielić prawdziwych Polaków od niby-fałszywych. Czy publiczne podkreślanie różnic etnicznych obywateli w kontekście dobry – zły to zwykła głupota i zaślepienie czy wyrachowanie polityczne?

Raczej to drugie, gdyż nie racjonalność ocen, ale właśnie emocje ustawiają zero-jedynkowo wyborców wobec problemu. Jeden przytaknie, inny zaprzeczy. Można „stracić" trochę Ślązaków, ale ilu „prawdziwych" Polaków pozyskać. To niebezpieczna droga, chociaż może prowadzić do doraźnego sukcesu wyborczego. (...)

Politycy naszym kosztem załatwiają swoje partyjne interesy. Jedni likwidują OFE, wmawiając, że czynią to dla naszego dobra, inni grają na nutach narodowych sentymentów, a jeszcze inni będą próbowali dołożyć najbardziej osobiste tematy, jak na przykład sprawa wiary i stosunku do Kościoła. Pamiętajmy o tym i nie dajmy się politykom. Przyglądajmy się uważnie partiom, aby nie złapać się na lep emocji. Na razie musimy wybierać partie, a nie ludzi z krwi i kości, którzy odpowiadaliby przed wyborcami, a nie wodzem partii. Taką mamy ordynację, ale wszystko przed nami, może przyjdzie czas, że ją zmienimy.

—Mariusz Wis, Warszawa