IPN prowadzi postępowanie karne w sprawie złożenia przez Lecha Wałęsę fałszywych zeznań dotyczących dokumentów TW "Bolek". Chodzi o wypowiedzi byłego prezydenta, w których zanegował m.in. autentyczność dokumentów znalezionych w domu gen. Czesława Kiszczaka.

W środowym programie "Magazyn śledczy Anity Gargas" zarzucono Wałęsie, że gdy zrozumiał, iż lustracji nie da się powstrzymać, zaczął poszukiwania akt, które ujawniałyby prawdę o jego współpracy z komunistyczną bezpieką. - Już 5 czerwca 1992 roku ludzie Wałęsy, z Andrzejem Milczanowskim na czele, opanowują Ministerstwo Spraw Wewnętrznych - mówił w programie Cenckiewicz.

- Jesteśmy ofiarami kłamstwa nt. agenturalnej przeszłości Lecha Wałęsy – stwierdził z kolei historyk we wczorajszym programie "Kulisy Spraw" w Polskim Radiu. - Prokuratura IPN i my wszyscy jesteśmy ofiarami tego kłamstwa, ale też pewnej niemocy państwa, które przez szereg lat robiło wszystko, by sprawę przeszłości agenturalnej Lecha Wałęsy ukryć - dodał. Jego zdaniem "istnieje potężny trend, żeby obronić Wałęsę przed skutkami »Bolka«".

Wałęsa w swoim czwartkowym wpisie na Facebooku zarzucił Cenckiewiczowi "bezczelne łamanie prawa" i nazwał go "wnukiem ubeka". "Zatrudniasz ludzi w IPN z wyrokami, udostępniając im dostęp do materiałów, by mogli je układać wygodnie do swojej koncepcji. Mam wszystkie możliwe dowody, w tym wyroki sadowe. A Ty swoje kłamstwa i pomówienia" - napisał do historyka były prezydent.

"Przypominam, dopóki nie są wyroki sądownie zmienione, nie wolno inaczej interpretować jak w wyroku" - dodał. Przedstawił też listę dowodów "łamania prawa" przez Cenckiewicza, w tym "Prawomocny Wyrok sądu lustracyjnego, potwierdzający w wyroku moją prawdę a nie Twoją" oraz zaświadczenie z IPN o otrzymaniu statusu pokrzywdzonego od IPN.

"Za tak bezczelne łamanie prawa musi pan Cenckiewicz odpowiedzieć" - zapowiedział Wałęsa.