Opinia ambasadora Dmitrija Żirnowa odzwierciedla nieukrywane działania Rosji, mające na celu pogłębienie więzi z talibami.
Rosja chce mieć pewność, że niestabilność w Afganistanie nie rozleje się na Azję Środkową, część byłego Związku Radzieckiego, którą uważa za swoją strefę wpływów. W Moskwie są obawy, że kraj będzie miejscem powstawania nowych skrajnych grup islamskich.
Kreml, podobnie jak wiele innych krajów był zaskoczony szybkością, z jaką talibowie przejęli kontrolę nad Afganistanem. W rozmowie z Echem Moskwy Zirnow powiedział, że jest pod wrażeniem dotychczasowego zachowania Talibów, opisując ich podejście jako "dobre, pozytywne i biznesowe".
- Sytuacja jest spokojna i dobra, a w mieście wszystko się uspokoiło. Sytuacja w Kabulu pod rządami talibów jest lepsza niż pod rządami (prezydenta) Aszrafa Ghaniego" - skomentował.
- Wczoraj reżim upadł jak domek z kart - ocenił ambasador - Pojawiło się wrażenie chaosu, próżnia władzy, a na ulice wyszli szabrownicy - dodał.
Powiedział, że początkowo nieuzbrojone oddziały talibów wkroczyły do stolicy i poprosiły siły rządowe i amerykańskie o oddanie broni. Główne uzbrojone jednostki talibów wkroczyły później, gdy Ghani uciekł z kraju.
Ambasador poinformował, że talibowie przejęli już kontrolę nad strefą bezpieczeństwa ambasady rosyjskiej, w której pracuje ponad 100 osób i że we wtorek przeprowadzi z nimi szczegółowe rozmowy na temat bezpieczeństwa. Talibowie obiecali, zgodnie z wcześniejszymi porozumieniami, chronić rosyjskich dyplomatów.
"Obiektywna rzeczywistość jest taka, że wygodna pozycja Waszyngtonu jako hegemona USA odchodzi w przeszłość na tle umacniających się pozycji politycznych Rosji i Chin" - napisała ambasada w niedzielę na Twitterze.