Teraz północ kraju została zdestabilizowana przez powodzie - woda porywała samochody, zrywała mosty i zalewała drogi. Setki wiosek straciły dostęp do elektryczności. Prezydent Recep Tayyip Erdogan ma odwiedzić dotknięty powodzią region w piątek.
- To największa powódź, jaką widziałem - przyznał w czwartek szef MSW Turcji, Suleyman Soylu. Dotknięte skutkami powodzi są prowincje Bartin, Kastamonu i Synopa.
- Ryzyko, na które narażeni są nasi obywatele, jest wysokie. Jest wiele zniszczeń w infrastrukturze - mówił Soylu.
25 osób zginęło w wyniku powodzi w prowincji Kastamonu. Dwie kolejne zginęły w Synopie.
W mieście Synopa, stolicy prowincji, zaginionych jest 20 osób. Burmistrz miasta apeluje, aby władze uznały je za strefę katastrofy.
- Infrastruktura w (dzielnicy) Ayancik jest całkowicie zniszczona. System kanalizacji jest zniszczony. Nie ma elektryczności, ani wody - mówił burmistrz w rozmowie z Reutersem.
Powódź i pożary na południu kraju, w których zginęło osiem osób i które zniszczyły dziesiątki tysięcy hektarów lasu, nawiedziły Turcję w tym samym czasie, gdy panel ONZ opublikował dane z których wynika, że zmiany klimatyczne mogą wkrótce wymknąć się spod kontroli.
Tureckie biuro meteorologiczne ostrzega, że na północy kraju możliwe są dalsze opady deszczu, co stwarza ryzyko kolejnych powodzi.