W związku z rozwojem ruchu #meToo w USA, w ramach którego kobiety mówią otwarcie o przypadkach molestowania seksualnego, którego ofiarą padły, w USA przypomina się o sprawie Clintona, który jako prezydent USA wdał się w romans z Moniką Lewinsky i publicznie kłamał na ten temat, próbując ukryć całą sprawę.

W kontekście ruchu #meToo pojawiły się wątpliwości, czy Lewinsky, z racji różnicy w statusie między nią a prezydentem USA, w pełni dobrowolnie wdała się w romans z urzędującym prezydentem.

Senator z Nowego Jorku Kristin Gillibrand jest zdania, że Bill Clinton powinien w 1998 roku ustąpić ze stanowiska.

Ale Hillary Clinton nie zgadza się z takim postawieniem sprawy. Na pytanie, czy nie doszło w tym przypadku do nadużycia władzy, była sekretarz stanu odpowiedziała: "Nie, nie" i przypomniała, że 22-letnia w momencie nawiązania romansu Lewinsky "była osobą pełnoletnią". Przypomniała też, że cała sprawa była przedmiotem śledztwa.

W 1999 roku w ramach procedury impeachmentu w Senacie nie udało się zgromadzić większości 2/3 głosów, by usunąć Clintona z urzędu.

Lewinsky przez długi czas utrzymywała, że w romans wdała się dobrowolnie, ale ostatnio w artykule opublikowanym w "Vanity Fair" przyznała, że obecnie patrzy na całą sprawę nieco inaczej.