Ubiegający się o rekomendację PO w wyborach prezydenckich Bronisław Komorowski i Radosław Sikorski po raz pierwszy wzięli udział w bezpośredniej debacie. Podkreślali, że przegrany w prawyborach poprze ich zwycięzcę w walce o prezydenturę.
Marszałek Sejmu i szef MSZ byli w sobotę gośćmi zorganizowanego w Katowicach zjazdu stowarzyszenia Młodzi Demokraci, młodzieżowej organizacji PO.
Sikorski zapewniał, że jako prezydent – w tandemie z premierem Donaldem Tuskiem – jest w stanie wprowadzić Polskę do europejskiej „ligi mistrzów”. Komorowski wzywał młodych ludzi do odwagi, chwaląc przy tym pragmatyzm, stabilność poglądów i przewidywalność w polityce. Marszałek przekonywał, że warto rozmawiać o tym, jak polska polityka powinna wyglądać i na jakich wartościach ma się opierać.
W niedzielę Sikorski był w Rzeszowie na spotkaniu z działaczami PO z Podkarpacia. – Ja się po prostu bardziej różnię od Lecha Kaczyńskiego. Czy na dobre, czy na złe – państwo to osądźcie. To byłby dość pasjonujący pojedynek – mówił i zaapelował o poparcie.
Komorowski stwierdził wczoraj, że uchwała PiS wzywająca Lecha Kaczyńskiego do kandydowania to dla niego dobra wiadomość. Pytany, czy nie wolałby zmierzyć się z kimś innym, odparł: – A jest ktoś jeszcze inny w PiS? Mnie się wydaje, że jakkolwiek by na sprawę spojrzeć, zawsze jest tylko Kaczyński albo Kaczyński.
Tymczasem opozycja krytykuje szefa MSZ za to, że zrezygnował z udziału w spotkaniu ministrów spraw zagranicznych UE w Kordobie, by pojechać do Katowic na spotkanie z Komorowskim. Polskę reprezentował ambasador Polski przy UE, co było wyjątkiem. Z pozostałych 26 państw członkowskich przyjechali ministrowie lub – jak z Bułgarii i Grecji– wiceministrowie. Spotkanie w Kordobie było pierwszą naradą w tym gronie nad kształtem przyszłej unijnej dyplomacji.
PiS chce, by Radosław Sikorski wyjaśnił w Sejmie, dlaczego prowadzi kampanię wyborczą, zamiast wypełniać swoje obowiązki jako minister. Klub PiS wystąpi w poniedziałek z wnioskiem o zwołanie nadzwyczajnego posiedzenia Komisji Spraw Zagranicznych. – Dla nas oczywiste jest, że pan minister Sikorski zaniedbuje swoje obowiązki konstytucyjne na rzecz kampanii wyborczej w prawyborach PO – powiedział Mariusz Błaszczak, rzecznik Klubu PiS. – Powinien zdecydować się albo na wypełnianie swoich obowiązków, albo podać się do dymisji.
Rzecznik resortu spraw zagranicznych Piotr Paszkowski, odnosząc się do zarzutów PiS, powiedział, że spotkanie ministrów spraw zagranicznych w Kordobie było spotkaniem nieformalnym, na którym nie zapadają żadne decyzje.