Reklama

Szopki zaskoczą warszawiaków

Do Bożego Narodzenia jeszcze dwa tygodnie, ale w kościołach już pojawiają się pierwsze szopki. Ich twórcy zapowiadają nie lada atrakcje

Publikacja: 08.12.2007 00:57

Szopki zaskoczą warszawiaków

Foto: Rzeczpospolita

Największa rewolucja szykuje się w ruchomej szopce przy ul. Miodowej. – Pierwszy raz od chwili jej uruchomienia w podziemiach klasztoru w 1948 r. zmieniana jest scenografia przedstawienia – zdradza nam franciszkanin o. Bogdan Augustyniak. – Do tej pory przybywały tylko pojedyncze figurki, np. Lecha Wałęsy, Karola Wojtyły. Teraz przebudowa przestrzeni będzie gruntowna.

Pracują nad nią fachowcy z teatru lalek z Łomży. Roboty potrwają jeszcze rok, ale w okresie świątecznym szopka będzie czynna codziennie od godz. 10 do 18.

Pierwszym nowym elementem jest makieta Asyżu. W bramach miasta stanęła już figura św. Franciszka, twórcy szopek.

– W przyszłym roku planujemy też postawienie makiety Betlejem, gdzie pod zamkniętymi bramami umieścimy żłóbek. Po prawej stronie ustawimy dużą makietę stolicy, przed którą będzie przechodził korowód znanych warszawiaków – opowiada o. Augustyniak.

Kto się w nim znajdzie, nie wiadomo. Ale jak twierdzą franciszkanie, nie będą to postaci z warszawskich legend, tylko osoby zasłużone dla stolicy. Nowa makieta zastąpi górki z saneczkarzami i narciarzami, ale o.

Reklama
Reklama

Augustyniak uspokaja: figurka przedstawiająca Adama Małysza ocaleje. – Może znajdziemy inne miejsce dla niego i jego bułki z bananem – żartuje.Wszystkie postaci szopki zostaną odrestaurowane. Największy kłopot jest z mechanizmem poruszającym figurki.

– Jest bardzo archaiczny i nie możemy znaleźć firmy, która podjęłaby się jego napraw i konserwacji. Może trzeba będzie go zastąpić? – zastanawia się zakonnik.

Jak co roku warszawiacy czekają na szopkę w akademickim kościele św. Anny przy Krakowskim Przedmieściu. Tam głównym elementem będzie wielka plansza, na której zobaczymy odwróconych tyłem ludzi zapatrzonych w malowniczą przestrzeń. Oni nie widzą, że za ich plecami są zniszczone kamienne tablice z bożymi przykazaniami. Wśród kamieni, jakby porzucony, znajdzie się żłóbek z maleńkim Jezusem.

– Chrystus narodził się ponad dwa tysiące lat temu, ale co roku przychodzi ponownie, choć się od niego odwracamy – wyjaśnia rektor kościoła św. Anny Bogdan Bartołd. I żartobliwie dodaje, że ma nadzieję, iż Mostostal zdąży przed świętami ułożyć chodnik przed kościołem. – Zgodziłem się na umieszczenie ich bożonarodzeniowej reklamy na wieży, to może się pospieszą.

W kościele oo. Dominikanów przy ul. Freta 10 tym razem pojawi się szopka prosta, drewniana, zbita z desek, z postaciami Świętej Rodziny. – Taka uboga jest najbliższa prawdy – mówi brat Jarosław. – W Betlejem nie było wiatraków, reniferów, współczesnych willi czy samochodów.– Ale były zwierzęta, które warszawiakom warto pokazać – dodaje ks. Zygmunt Malacki z kościoła św. Stanisława Kostki na Żoliborzu. Jak co roku stanie tam prawdziwa szopa, gdzie w rolę Świętej Rodziny wcielą się parafianie. Będą też osioł, lama, indyki, bażanty i kury.

– W takich warunkach Chrystus przyszedł na świat, a nie przy dźwiękach amerykańskich melodii, na promocji w supermarkecie – dodaje ks. Malacki.Metod promocyjnych nie obawia się natomiast ks. Wojciech Drozdowicz z pokamedulskiej parafii na Bielanach. Szopka Stefana Wilkonia stanie przed kościołem już w tę niedzielę. – A w samo południe z nieba zejdzie po drabinie troszkę spóźniony św. Mikołaj i będzie rozdawał ciasteczka – reklamuje spektakl ks. Wojciech.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama