Jest wreszcie realna szansa, że filmowe projekty związane z historią Warszawy, które od blisko trzech lat zalegają w szufladach, będą zrealizowane.
Po premierze filmu „Generał Nil” prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz zadeklarowała, że ratusz dołoży 300 tys. zł do produkcji fabularyzowanego dokumentu o Szarych Szeregach.
Nam zapowiedziała też wczoraj, że to nie koniec wsparcia stolicy dla kinematografii.
[srodtytul]Most i pamięć[/srodtytul]
– Chciałabym, żeby na 65. rocznicę udało się już zorganizować dofinansowanie filmu o Powstaniu Warszawskim. Obiecuję, że miasto dołoży do tego przedsięwzięcia 6 mln zł – mówi Hanna Gronkiewicz-Waltz. – Chcemy budować nie tylko most, ale i pamięć o historii. A są takie wartościowe filmy, które bez wsparcia mogą jeszcze długo czekać na realizację.
Warunek jest jeden: marszałek Mazowsza musi utworzyć fundusz filmowy, przez który przepływałyby pieniądze na konkretne produkcje.
– Gdy tylko fundusz będzie gotowy, damy środki na film o powstaniu – zapowiada stanowczo prezydent.
Być może będzie to już za kilka miesięcy.
– Pierwsze decyzje co do funduszu zapadną na dniach. Mam nadzieję, że po wakacjach wszystkie techniczne kwestie będą dograne i będzie już można zacząć dzielić pieniądze – zapowiada odpowiedzialny za kulturę wicemarszałek Mazowsza Ludwik Rakowski.
Dziś, by samorząd mógł dofinansować jakiś film, w produkcji musi uczestniczyć podległa mu placówka.
„Generała Nila” udało się miastu wesprzeć rekordową jak dotąd dotacją 1,3 mln zł (25 proc. budżetu filmu) poprzez Wytwórnię Filmów Dokumentalnych i Fabularnych.
– Bardzo żałuję, że nie mogliśmy dać pieniędzy na film o ks. Jerzym Popiełuszce, ale to tylko dlatego, że była to produkcja prywatna – mówi prezydent. – Gdyby istniał fundusz filmowy, ułatwiłby wsparcie także dla tego filmu.
[srodtytul]Najpierw harcerze [/srodtytul]
Teraz 300 tys. zł otrzyma Muzeum Historyczne Warszawy, które współuczestniczy w produkcji dokumentalnego filmu o Szarych Szeregach (za 700 tys. zł). Film miałby być gotowy już na 1 września.
– Jesteśmy gotowi do produkcji – zapewnia Tadeusz Filipkowski, prezes Fundacji Filmowej Armii Krajowej, która zainicjowała powstanie dokumentu i zaakceptowała jego scenariusz. Na autora i reżysera wybrano Mariusza Malca – dokumentalistę, który w 2008 roku zrealizował m.in. znakomity spektakl Sceny Faktu TV pt. „Pseudonim Anoda” i zadebiutował pełnometrażową komedią romantyczną „Jeszcze raz”.
Zdaniem przedstawicieli FFAK, Malec łączy rzetelność dokumentalisty ze sprawnością reżysera fabularnego, który zamiast gadających głów da młodym widzom ciekawie zrealizowane sceny z historii. 40-minutowy film (przeznaczony do emisji telewizyjnych i jako materiał dla szkół na DVD) opowiadałby o Szarych Szeregach od momentu utworzenia formacji – 27 września 1939 r. – do początku Powstania Warszawskiego.
Ale film o Powstaniu Warszawskim byłby zdecydowanie większym przedsięwzięciem.
[srodtytul]Potem powstańcy [/srodtytul]
W konkursie na scenariusz o tym wydarzeniu, rozstrzygniętym w 2006 r., wybrano trzy projekty, z których dziś liczą się dwa: „1944: Warszawa” Krzysztofa Steckiego i Tomasza Zatwarnickiego, przejęty przez Juliusza Machulskiego (dziś stosunkowo najbliższy realizacji), oraz „Ostatnia niedziela” Dariusza Gajewskiego i Przemysława Nowakowskiego.
Oba z gigantycznym kosztorysem – po ok. 40 mln zł.
– Jeśli wiadomość o wsparciu miasta się potwierdzi, będziemy się bardzo cieszyć – mówi Agnieszka Odorowicz, szefowa Państwowego Instytutu Sztuki Filmowej. – Od niemal trzech lat usiłujemy zebrać fundusze, by taki film powstał. PISF, zgodnie z obowiązującymi przepisami, może dziś dać do 8 mln zł.
Po zmianie przepisów przez ministra kultury mogłoby to być maksymalnie 15 mln zł. Razem z 6 milionami zadeklarowanymi przez prezydent Warszawy stanowiłoby to połowę budżetu filmu. Reszta musi się znaleźć z innych źródeł.