Reklama

Rodzice okupują polską szkołę

Polacy nie zgadzają się na zamykanie stacjonarnych liceów za granicą

Publikacja: 09.06.2009 03:10

Matura w warszawskim Liceum Ogólnokształcącym im. Kopernika

Matura w warszawskim Liceum Ogólnokształcącym im. Kopernika

Foto: Fotorzepa, Darek Golik

– Rano w szkole zebrało się ok. 150 osób. Zdecydowaliśmy o jej okupacji. Razem z dziećmi będziemy mieszkać w szkolnym budynku, póki MEN nie przywróci naboru do pierwszej klasy liceum i nie zapewni nas, że nie zlikwiduje szkoły – mówi „Rz” mama jednego z uczniów polskiego Zespołu Szkół przy Ambasadzie RP w Atenach.

Tak rodzice w Grecji zareagowali na decyzję resortu edukacji, by od września w polskich liceach działających przy placówkach dyplomatycznych zmienić stacjonarne nauczanie na korespondencyjne. Takich szkół (są w nich również podstawówki i gimnazja) jest 78. Mają ponad 13 tysięcy uczniów.

Z kolei rada rodziców placówki w Monachium napisała list z prośbą o wsparcie do prezydenta Lecha Kaczyńskiego. – Korespondencyjne konsultacje nie zastąpią kontaktu z polskim nauczycielem. Trudno będzie przekonać szesnastolatka, by sam przerabiał zadany materiał – twierdzi Magdalena Felchnerowska, sekretarz rady rodziców z Monachium.

Dodaje, że dla dzieci nowej fali emigracji spotkania w polskiej szkole są często jedyną formą edukacji. – Rodzice, którzy przyjeżdżają na jakiś czas do pracy, często nie zapisują nastolatków do niemieckich placówek – podkreśla Felchnerowska.

Petycje z protestem zapowiadają też Polacy z Brukseli, o czym „Rz” pisała w ubiegłym tygodniu.

Reklama
Reklama

Dlaczego resort wprowadza zmiany? – W tegorocznym budżecie na prowadzenie placówek za granicą przeznaczono ponad 29 mln zł. Ze względu na wysoki kurs euro koszty utrzymania wzrosły o jedną trzecią – wyjaśnia Krzysztof Stanowski, wiceminister edukacji. – Dlatedo zdecydowano o prowadzeniu w liceach nauczania korespondencyjnego. Ta korespondencyjna edukacja będzie prowadzona z nauczycielami w Polsce.

Rodziców to nie przekonuje. – Zimą przyjechali do nas przedstawiciele MEN. Pytaliśmy o przyszłość szkoły. Gdyby powiedzieli, że brakuje pieniędzy, znaleźlibyśmy sponsorów, założylibyśmy stowarzyszenie – wymienia Felchnerowska.

Wiceminister nie wyklucza, że rodzice mogą przejąć prowadzenie szkół, bo MEN chce zreformować nauczanie dzieci Polaków za granicą. – Obecny system dyskryminuje tych, którzy nie korzystają ze szkół przy ambasadach i punktach konsultacyjnych finansowanych z budżetu i płacą za szkoły prowadzone przez organizacje polonijne czy parafie – mówi Stanowski. Dodaje, że MEN otwiera dyskusję, jak ma wyglądać kształcenie dzieci Polaków za granicą, by zapewnić im kontakt z językiem, polską historią i geografią, a w przypadku powrotu do kraju pomóc w nadrobieniu różnic.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama