Reklama

Bardzo tajemniczy inwestor

Urzędnicy po rozstrzygnięciu przetargu próbowali z Internetu dowiedzieć się, kto kupił stocznie

Publikacja: 12.10.2009 04:09

Urzędnicy m.in. przedłużyli termin wpłaty wadium w przetargu na część majątku Stoczni Gdynia i Stocz

Urzędnicy m.in. przedłużyli termin wpłaty wadium w przetargu na część majątku Stoczni Gdynia i Stoczni Szczecińskiej Nowej

Foto: Fotorzepa, Beata Kitowska BK Beata Kitowska

Z ujawnionych wczoraj na stronie internetowej tygodnika „Wprost” stenogramów podsłuchów założonych przez CBA wynika, że urzędnicy Ministerstwa Skarbu Państwa i Agencji Rozwoju Przemysłu w przetargu na sprzedaż majątku stoczni gdyńskiej i szczecińskiej faworyzowali Stiching Particulier Fonds Greenrights. To fundusz zarejestrowany na Antylach Holenderskich, za którym mieli stać inwestorzy z Kataru. „Działania te prowadzili nie tylko wbrew interesom ekonomicznym państwa, ale również wbrew zdrowemu rozsądkowi” – alarmował 5 i 9 października Mariusz Kamiński, szef CBA, w pismach do prezydenta, premiera, marszałków Sejmu i Senatu. Kancelaria Premiera uznała zarzuty za poważne i zawiadomiła prokuraturę. Poinformowała też o możliwości popełnienia przestępstwa przez Kamińskiego. Powód? Nie przekazał materiałów prokuratorowi generalnemu, przez co miał nie dopełnić obowiązków, które nakłada na niego ustawa o CBA.

[srodtytul]Katarczyków nie było?[/srodtytul]

Materiał CBA potwierdza wcześniejsze publikacje prasowe, które sugerowały, że resort skarbu niewiele wiedział o funduszu, który kupił stocznie. Najlepiej świadczy o tym rozmowa wiceministra skarbu Zdzisława Gawlika z szefem ARP Wojciechem Dąbrowskim, która odbyła się 20 maja. Obaj nie mogli odnaleźć informacji na temat inwestora. W desperacji chcieli nawet szukać ich w Internecie. „Ja też się boję brać informacje z Internetu, podawać, bo one mogą się okazać zupełnie niewiarygodne czy nieprawdziwe, prawda” – martwił się szef ARP. Rozmowa odbyła się pięć dni po ogłoszeniu przez Aleksandra Grada, ministra skarbu, że SPFG kupi kluczowy majątek stoczni.„Mimo tak ewidentnego sygnału o braku wiarygodności kontrahenta, co do którego nie wiadomo było nawet, czy można wiązać go z kapitałem katarskim, osoby te kontynuowały działania w interesie owego enigmatycznego podmiotu, tym razem poprzez starania sekretarza Kolegium do spraw Służb Specjalnych Jacka Cichockiego, o uzyskanie przyspieszenia procedury wydawania opinii przez ABW” – czytamy w piśmie CBA.

[srodtytul]ARP zaprzecza[/srodtytul]

Mimo braku wiedzy o inwestorze urzędnicy resortu i ARP mieli robić wszystko, aby to właśnie fundusz z Antyli Holenderskich wygrał przetarg. Jak? Wszyscy zainteresowani transakcją mieli do 30 kwietnia czas na złożenie oświadczenia rejestracyjnego oraz wpłacenia wadium. SPFG nie wpłacił wadium w terminie, ale nie został wykluczony z przetargu. Termin przedłużono do 8 maja. Wpłata w wysokości 8 mln euro (ok. 26,5 mln zł) wpłynęła 4 maja, a przewalutowanie zakończono 8 maja. Urzędnicy wpadli w panikę, gdy otrzymali informację, że katarski inwestor może się wycofać. Wówczas zaproponowali, że jeśli przystąpi do przetargu i zwycięży, to w razie konieczności procedurę będzie można unieważnić ze względów formalnych pod koniec maja.

Reklama
Reklama

Na wczorajszej konferencji prezes Dąbrowski zapewniał – Wszystko odbywało się transparentnie za pomocą strony internetowej. Decydowała tylko cena – mówił. – Zależało nam, aby kontynuowano budowę stoczniową, a na te części majątku, które to umożliwiały, wadium wpłacili tylko Katarczycy.Dodał, że cytaty, które znalazły się w stenogramach, są wyrwane z kontekstu.

Tymczasem w listopadzie, ustalając warunki sprzedaży stoczni, Komisja Europejska podkreślała, że przetargi nie miały w żaden sposób faworyzować inwestorów zainteresowanych dalszą produkcją stoczniową.Resort skarbu w wydanym wczoraj oświadczeniu przekonywał, że żaden inwestor nie był faworyzowany.

Aferę stoczniową ujawnił w piątek TVN 24, a w sobotę „Rz” opisała jej kulisy. Także wtedy o podejrzeniach Biura premier Donald Tusk rozmawiał z ministrem Gradem. Po zakończeniu spotkania biuro prasowe resortu poinformowało o zmianie zespołu odpowiadającego za sprzedaż stoczni. Wokół sprzedaży majątku stoczniowego jest wiele tajemnic. Przelewu wadium w imieniu SPF Greenrights dokonał Abdul Rahman el Assir, libański handlarz bronią. Próbował zagwarantować możliwość odzyskania wadium, gdyby transakcja sprzedaży majątku stoczni nie została sfinalizowana. W sierpniu premier Tusk spotkał się w Nicei z premierem Kataru. W rozmowach uczestniczył też el Assir. – Mnie jest zupełnie wszystko jedno, czy [stocznie – red.] kupił handlarz bronią, bursztynem czy kiełbasą. My nie mamy pieniędzy, kupił ten, kto je ma, dla mnie jest ważne, żeby stocznie produkowały – tłumaczył wówczas premier.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama