Po nieprawdziwym sygnale o zalaniu terenów wodonośnych i stacji uzdatniania wody, rozpowszechnionym przez jedną z lokalnych rozgłośni, pobór w mieście wzrósł 2,5-krotnie, co rzeczywiście spowodowało przerwy w dostawach do kilku wrocławskich dzielnic. A wtedy ludzie ruszyli do sklepów. Z hipermarketu w centrum miasta w pół godziny zniknęła woda mineralna, a wrocławianie chodzili objuczeni całymi zgrzewkami z napojami.

W czwartek nieścisłe czy wręcz fałszywe informacje o przerwanych wałach, zalanych terenach czy nawet ulokowanych w wałach ładunkach wybuchowych, by w razie potrzeby obronić Wrocław, były większym problemem niż sama kulminacyjna fala, która ma przejść przez miasto dopiero w sobotę nad ranem. Jednak poziom wody ma być niższy zaledwie o pół metra od tego podczas powodzi stulecia, gdy pod wodą znalazła się jedna trzecia miasta.

Sztab kryzysowy uspokaja, że fala powinna przejść przez Dolny Śląsk w sposób kontrolowany. W środę i czwartek nad ranem otwarto śluzy zalewając poldery przed Oławą i Wrocławiem. - Nie ma na razie powodu, by uruchamiać trzeci teren zalewowy - uspokajał wojewoda Rafał Jurkowlaniec. - Jednak prawdziwy obraz ma dać stan Odry w miejscu, w którym wpada do niej Nysa Kłodzka. - Na szczęście informację stamtąd są bardzo dobre - mówi "Rz" Jurkowlaniec.

Stolica Dolnego Śląska, która najbardziej ucierpiała 13 lat temu, teraz dmucha na zimne. Wytypowano miejsca na wałach, które są umacniane lub podwyższane. Straż pożarna, policja i wojsko są w stanie najwyższej gotowości. A w sądach na wszelki wypadek akta przenoszone są na wyższe piętra.

Spodziewana fala będzie się przetaczać z prędkością 2 tys. metrów szesc. na sekundę, a tyle mniej więcej wynosi pojemność koryta we Wrocławiu. Ma być znacznie mniejsza niż w 1997 roku (wtedy było to 3,5 tys.) ale, jak zwraca uwagę gen. Józef Rzemień z wojewódzkiego sztabu kryzysowego, wtedy po drodze z Opolszczyzny po drodze rozlewała się w 22 miejscach, gdzie Odra przerwała wały. - Teraz takich miejsc nie ma, za to woda z Opolszczyzny przepuszczana jest w sposób kontrolowany - uspokaja gen Rzemień.

W tym województwie kulminacyjna fala przechodziła w nocy ze środy na czwartek. W Opolu zalała kilka dzielnic, ale wszystko działo się pod kontrolą. Dotychczasowy bilans w tym regionie to blisko 80 zalanych miejscowości, wały przerwane lub przelane w niemal 40 miejscach (głównie w południowych powiatach regionu) i blisko 700 ewakuowanych osób.