Reklama
Rozwiń
Reklama

Przeklęty spalony

Ameryka kolejny raz uczy się dziwnej europejskiej odmiany futbolu.

Publikacja: 24.06.2010 23:01

Przeklęty spalony

Foto: AFP

Restauracja Summers w Arlington, sportowa knajpa na przedmieściach Waszyngtonu. Na kilkunastu telewizorach wyświetlane są tu transmisje futbolu amerykańskiego, koszykówki, hokeja, Formuły 1 czy boksu. A co z kibicami piłki nożnej? – Dotąd ściągali tutaj głównie, gdy grała Barcelona czy Real Madryt – wyjaśnia ciemnowłosa kelnerka o azjatyckiej urodzie.

Teraz fanów europejskiego futbolu jest jednak dużo więcej, bo restauracja to jeden z „oficjalnych amerykańskich barów piłki nożnej”. W takich miejscach można na żywo obejrzeć wszystkie mecze, mimo że niektóre zaczynają się już o 10 rano lokalnego czasu.

[srodtytul] Nic, ciągle nic [/srodtytul]

Właśnie o tej porze rozpoczął się w środę rozstrzygający o wyjściu z grupy mecz USA z Algierią. – Specjalnie wziąłem wolne, żeby to zobaczyć – opowiada nam Sjuvon. Podobnych urlopowiczów było tego dnia więcej i mało kogo obchodziło, że dokładnie w tym samym czasie Barack Obama rozprawiał się z generałem McChrystalem.

– Naprawdę nie zdobyliśmy gola w meczu z Algierią? – pytał z niedowierzaniem prowadzący program w CNN, podkreślając nazwę kraju, który przeciętnemu Amerykaninowi nie kojarzy się bynajmniej z państwem mogącym wyeliminować z turnieju supermocarstwo.

Reklama
Reklama

Losy spotkania śledzili też urzędnicy w Białym Domu. „Nic, nic, ciągle nic” – mówili, odpowiadając jednocześnie na pytania o wynik w meczu z Algierią i decyzję w sprawie zmiany głównodowodzącego w Afganistanie. Gdy w końcu rzutem na taśmę Ameryka zdobyła upragnioną bramkę (a sędzia ją uznał), z głośników w biurze prasowym prezydenta rozległ się okrzyk: USA! USA!

Teraz wszyscy czekają na sobotni mecz z Ghaną. Dla Amerykanów to nie lada gratka. Oczywiście, marzyli oni o drugiej rundzie turnieju, ale wielu straciło już wiarę, że może się to ziścić.

[srodtytul] Podziękowania[/srodtytul]

Awans z pewnością przyczyni się do wzrostu popularności europejskiego futbolu. Już teraz w metrze słychać żywe dyskusje o meczach (i złych sędziach), w sklepach pojawiają się słodycze w kształcie piłki oraz gadżety dla fanów soccera, a stacje telewizyjne uczą widzów kolejnych zasad tego dziwnego zagranicznego sportu.

Dzięki temu Amerykanie wiedzą już na przykład, czym jest ten przeklęty spalony, przez który ich drużyna nie wygrała spotkania ze Słowenią (choć akurat wówczas sędzia spalonego odgwizdał niesłusznie).

Mistrzostwa świata w piłce nożnej oglądają nawet najważniejsi z ważnych. Po meczu z Algierią obecny w Pretorii Bill Clinton osobiście dziękował piłkarzom za to, że dzięki nim poczuł się dumny z tego, iż jest Amerykaninem.

Reklama
Reklama

Barack Obama przed spotkaniem z Anglią założył się zaś z brytyjskim premierem Davidem Cameronem o najlepsze krajowe piwo. Niestety, tamten mecz zakończył się remisem.

Ameryka to, jak wiadomo, etniczna mieszanka, gdy w barach czy na telewizorach w centrach handlowych to samo spotkanie oglądają jednocześnie kibice Meksyku i Urugwaju, temperatura wokół ekranów przewyższa panujące obecnie w Waszyngtonie 35 stopni Celsjusza.

[i]Jacek Przybylski z Waszyngtonu[/i]

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama