[b]Rz: Holenderskie linie lotnicze KLM rozpoczęły sprzedaż biletów na wycieczki w kosmos. Pierwsze loty zapowiedziano na 2014 rok. Turystyka kosmiczna będzie wkrótce dostępna dla zwykłych śmiertelników.[/b]
[b]Cezary Galiński:[/b] Jak najbardziej. Ale mówiąc o turystyce kosmicznej, trzeba rozróżnić dwa jej typy. Jeden to lot na Międzynarodową Stację Kosmiczną, gdzie turysta spędza około dwóch tygodni.
[b]I na co może w czasie tej podróży liczyć?[/b]
Na początku na atrakcje w postaci choroby lokomocyjnej (śmiech), którą wywołuje stan nieważkości. Mija to zwykle po kilku godzinach i wtedy można zacząć „zwiedzać” kosmos. Turysta ma też możliwość współpracy z naukowcami pracującymi na stacji kosmicznej.
[b]A jeżeli kogoś nie interesują badania naukowe?[/b]
Wtedy zostaje mu oglądanie widoków, np. Ziemi w nocy.
[b]A ten drugi rodzaj turystyki kosmicznej?[/b]
Jest jeszcze mało znany – to loty suborbitalne.
[b]Na czym one polegają?[/b]
Wylatuje się z Ziemi poza granicę atmosfery i od razu się wraca. W kosmosie turysta spędza trzy, cztery minuty. No, ale – co najważniejsze – ten rodzaj lotów w kosmos jest dużo tańszy niż loty na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Za lot suborbitalny zapłacimy od 100 do 200 tysięcy dolarów, a nie 20 milionów dolarów.
[b]Ale to tylko trzy minuty. Co można wtedy zobaczyć?[/b]
Już sam lot to jest coś. No i można poczuć stan nieważkości przez kilka minut.
Poza tym wylatuje się poza atmosferę, niebo robi się czarne, widzi się więcej gwiazd. A gdy spojrzymy w przeciwną stronę, zobaczymy kulistość Ziemi. To dużo ciekawsze widoki niż z samolotu.
[b]A czy jest szansa, że w trakcie takiego lotu obejrzymy inne planety?[/b]
Dopóki nie pojawi się stała baza na Księżycu, nie ma co na to liczyć.