Powstanie komisji ogłosił spiker Dumy Wiaczesław Wołodin. Zapowiadając rozliczenie strat, mówił m.in. o tym, że Ukraina, anektując Krym i okupując go przez 23 lata zniszczyła gospodarkę Krymu i naruszyła prawa jego mieszkańców: do języka czy do kształcenia w języku ojczystym.
Przewodniczącym komisji został zastępca Wołodina, Iwan Mielnikow, co, jak podkreśla Belsat, oznacza nadanie jej wysokiej rangi.
Wołodin zapowiedział, że komisja dokładnie policzy te straty i wystąpi do Ukrainy o odszkodowanie.
Jeśli Kijów nie będzie go w stanie zapłacić, Rosja planuje zwrócić się o pieniądze do Unii Europejskiej - jako do ukraińskiego sojusznika.
Moskwa nie poprzestała na powołaniu komisji. Deputowani zwrócili się z pismem do firmy Apple z pretensjami, że w aplikacji "Pogoda" na iPhonach nie można sprawdzić pogody w położonych na Krymie miejscowościach. Jałta to według aplikacji mała miejscowość w obwodzie donieckim na Ukrainie, a Sewastopol znajduje się w Hazachstanie.
Rosyjskie władze, które od chwili aneksji Krymu reagują na każdy niemal przypadek umieszczenia Krymu w granicach Ukrainy, upatrują tu spisku i "przyczyn geopolitycznych".
Reakcją Ukrainy na powołanie komisji w Dumie jest nałożenie sankcji na kolejnych 294 firm i 848 osób. Wśród nich jest spiker Dumy Wołodin i lider "Nocnych Wilków" Aleksandr Załdostanow, ps. Chirurg.
Z kolei minister spraw zagranicznych Ukrainy Pawło Klimkin wyśmiał na Twitterze pomysł Dumy.
"U nich tam w Dumie Państwowej kolejny kryzys gatunku - liczą 'dług Ukrainy za 23 lata okupacji Krymu: stworzyli grupę roboczą, oceniają straty, a to wszystko na poważnie. U nas jakoś nikomu nie przyszło do głowy wymagać rekompensaty za kilkaset lat rosyjskiej okupacji. Chociaż?..." napisał Klimkin
19 marca minęła 5. rocznica aneksji Krymu przez Rosję. Na półwysep udał się sam Władimir Putin, by uczestniczyć w uroczystościach.