Reklama

Wzór wielkiej matczynej miłości

W szpitalu miejskim w Białymstoku zmarła wczoraj Marianna Popiełuszko, matka bł. ks. Jerzego Popiełuszki. Pogrzeb odbędzie się w sobotę.

Publikacja: 20.11.2013 02:00

Marianna Popiełuszko

Marianna Popiełuszko

Foto: Fotorzepa, Marcin Łobaczewski MŁ Marcin Łobaczewski

– To była święta kobieta. Do końca życia nawet, gdy była już poważnie chora, chciała dawać świadectwo o swoim synu – mówi „Rz" kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski. – Spotykałem się z nią wielokrotnie i zawsze podziwiałem jej wielką wiarę w Boga. Wiarę także w to, że śmierć jej syna nie była daremna.

Marianna Popiełuszko zmarła wczoraj w szpitalu w Białymstoku, do którego trafiła 10 listopada. Miała 93 lata, choć z jej dokumentów, m.in. dowodu osobistego, wynikało, że urodziła się 10 lat wcześniej.

– Spodziewaliśmy się tej śmierci – mówi „Rz" ks. Tadeusz Bożełko, proboszcz warszawskiej parafii św. Stanisława Kostki na Żoliborzu, przy której znajduje się grób księdza Jerzego. – Od kilku dni leżała w szpitalu. Była umierająca. Wierzę, że już spotkała się ze swoim synem – dodaje.

– Ona porażała otoczenie swoją prostotą i wielką wiarą – podkreśla Milena Kindziuk, dziennikarka tygodnika „Niedziela" i autorka biografii Marianny Popiełuszko „Matka Świętego". – Wielokrotnie z nią rozmawiałam i widzę w niej wzór wielkiej matczynej miłości. Pamiętam, że wiele razy mówiła, że wybaczyła zabójcom swojego syna. Chociaż do końca widać było w niej cierpienie, potrafiła zawierzyć.

Jej bliscy podkreślają także, że nigdy nie pragnęła żadnego rozgłosu i nie chciała sławy. – Do końca życia pozostała prostą, wiejską kobietą – mówi Kindziuk.

Reklama
Reklama

Ks. Bożełko dodaje, że Marianna Popiełuszko w każdą rocznicę śmierci ks. Jerzego w październiku oraz jego imieniny przypadające w kwietniu była w Warszawie.

– Najpierw modliła się przy grobie syna, a potem szła do jego dawnego mieszkania, w którym dziś jest ośrodek pamięci o nim – opowiada duchowny. – Tam odbywały się bardzo miłe i długie spotkania.

– Z każdym dzieliła się wspomnieniem o swoim synu – podkreśla metropolita warszawski i dodaje, że kilkakrotnie odwiedzał Mariannę Popiełuszko także w jej domu w Okopach na Podlasiu. – To biedna okolica. I ona wraz z mężem wychowała tam swoje dzieci, z których jedno zostało męczennikiem – mówi kardynał. – To jej pełne wiary życie i śmierć, która zbiega się akurat z kończącym się Rokiem Wiary, to piękny symbol.

W kwietniu Marianna Popiełuszko mówiła watykańskiemu dziennikowi „L'Osservatore Romano" o ostatnim spotkaniu ze swoim synem.

– Było to we wrześniu 1984 roku. Przyjechał do domu bez zapowiedzi. Nie mówił o sobie, ale wiedziałam, że go śledzono: nawet z okien naszego domu widać było auta z agentami. Ale on był odważny, pomimo że fizycznie słaby – wspominała. – Zostawił mi do zacerowania sutannę, mówiąc: „Zabiorę ją następnym razem. Jeżeli nie, to będziesz miała po mnie pamiątkę". A żegnając nas, powiedział: „Pamiętajcie, jeśli umrę, nie opłakujcie mnie".

– Zawsze powtarzała, że jak Bóg da, to doczeka jego beatyfikacji. I doczekała – mówi Kindziuk.

Reklama
Reklama

Ks. Jerzy Popiełuszko został beatyfikowany w 2010 roku.

Uroczystości pogrzebowe Marianny Popiełuszko odbędą się w sobotę 23 listopada w Suchowoli. Mszy świętej żałobnej będzie przewodniczył kard. Kazimierz Nycz.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama