Reklama

Idźcie na wybory. Ale po co - komentarz Michała Szułdrzyńskiego

Politycy lubią narzekać na niską frekwencję. Po wyborach apelują do socjologów i politologów o przygotowywanie analiz, proszą organizacje pozarządowe, by przeprowadziły kampanie zachęcające obywateli do pójścia do urn.
Michał Szułdrzyński

Michał Szułdrzyński

Foto: Fotorzepa

Może jednak warto już dziś spojrzeć na kampanię wyborczą pod kątem frekwencji. I nie chodzi o to, co mówią sondaże, lecz o to, co robią kandydaci, by zachęcić ludzi do głosowania. Rzut oka na główne tematy kampanii utwierdza mnie w przekonaniu, że sztaby głównych kandydatów robią wszystko, by 10 maja wyborcy zostali w domu.

Czy np. WSI lub SKOK są tym, co stanowi największą bolączkę Polaków? Wojskowe Służby Informacyjne zlikwidowano dziewięć lat temu. Nowa nie jest też sprawa SKOK, podobnie nie jest nowością to, że wspiera je PiS. Trudno też uznać, że wejście do strefy euro jest tym, czym dziś żyją Polacy.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama