Nie zajmuję się analizowaniem, jakie mam szanse w wyborach na przewodniczącego KOD, tylko pracą nad dobrym programem dla Polski i KOD - mówił Kijowski.
Przyznał, że sytuacja w KOD jest skomplikowana, wynikło sporo nieprzyjemnych sytuacji.
- Trochę się nie spodziewałem, że w KOD mogą się dziać takie rzeczy - stwierdził.
Kijowski wyznał, że jego kontrkandydat w wyborach na szefa KOD, Krzysztof Łoziński, powiedział, że przeczytał w książce Kijowskiego niepochlebne rzeczy na swój temat. - Książka nie jest jeszcze wydana, więc przeczytać nie mógł, a poza tym książka nie jest o nim, ani o mnie, tylko o Polsce i świecie - tłumaczył Kijowski. Wyjaśniał, że książka zostanie wydana w Londynie, bo wydawca z Wielkiej Brytanii zaproponował mu, by ją napisał oraz wydanie właśnie tam.
- Nie przypominam sobie, by za mojego życia pojawiła się jakaś książka, która ma tyle recenzji, mimo że jeszcze jej nie wydano - mówił Kijowski.
Mateusz Kijowski stwierdził, że nie zaskoczyła go decyzja jego kontrkandydata o starcie w wyborach, ale przykre są metody, jakie - według Kijowskiego - stosuje Łoziński. Uznał jednak, że KOD przez to przejdzie i "wrócimy do merytorycznej pracy" - powiedział.
Kijowski przyznał, że KOD ma problemy finansowe - od czasu, jak powiedział, gdy duża część zarządu wystąpiła właśnie przeciwko Komitetowi. Kijowski uważa, że część sympatyków i członków KOD wstrzymała się z wpłacaniem datków w oczekiwaniu na rozstrzygnięcie konfliktu podczas wyborów przewodniczącego.
- Wzmogło się to, gdy pięciu członków zarządu podpisało formalne umowy o pracę. Uznałem, że to przedwczesne w sytuacji, gdy zarząd nawalił - mówił Mateusz Kijowski. - Wypadało poczekać na wyboru.
- Z całą pewnością wszyscy po trochu nawaliliśmy - odpowiedział Kijowski na pytanie, czy nawalił on. - Nawalił cały KOD, a szczególnie gremia kierownicze. Kiedy powstawał KOD, działaliśmy jak mała firma rodzinna: wszystko jest wspólne, działamy razem, żeby wyjść na ulice i zaistnieć, żeby KOD rozrastał się jako organizacja. Każdy wyjmował tyle, ile było trzeba w danym momencie.
Kijowski, pytany o aferę związaną z fakturami wystawianymi KOD-owi, powiedział, że nie ma poczucia winy i nie uważa, aby "nawalił najbardziej".
- Mam nadzieję, że to wyjdzie w wyniku audytu, i zobaczymy, kto i ile wyjął w jakich sytuacjach - mówił Kijowski.
Zapowiedział, że KOD pojawi się na zapowiadanym przez PO na 6 maja Marszu Wolności, ale jedynie jako uczestnik, a nie współorganizator, bo nie udało się "dogadać z Platformą".
- Będziemy tam, bo w sytuacji, w jakiej jesteśmy, ważne jest, abyśmy odzyskali Polskę dla praworządności - mówił Kijowski.