Chociaż Fed w tym tygodniu nie podwyższył stóp procentowych to jednak sporo namieszał na rynku. Nowy szef Rezerwy Federalnej Kevin Warsh pokazał jastrzębi pazur, a to w ostatnich dniach jest wodą na młyn dla dolara. Ten umacnia się na globalnym, rynku. Główna para walutowa EUR/USD w piątek rano notowała kolejne spadki schodząc w okolice 1,145. To wszystko rezonuje też na złotego.

Dolar podgryza złotego

Złoty w piątkowy poranek tracił wobec dolara około 0,2 proc. i jesteśmy już przy poziomie 3,72 zł. Przypomnijmy zaś, że przed posiedzeniem Fed notowania USD/PLN kształtowały się w okolicach 3,65 zł. Spokojniej jest w przypadku EUR/PLN, która jest notowana w okolicach 4,26. -  Globalnie inwestorzy dyskontowali zarówno jastrzębi przekaz Fed, jak i poprawę sentymentu po materializacji scenariusza ograniczenia ryzyka energetycznego związanego z konfliktem USA–Iran – wskazują ekonomiści PKO BP. Jednocześnie zaznaczają oni, że w piątek sesja powinna przebiegać w spokojniejszej atmosferze.  - W piątek nie oczekujemy istotnych impulsów z kalendarza makroekonomicznego, a krajowe dane o produkcji przemysłowej nie powinny wpłynąć na PLN. Zakładamy stabilizację EUR/PLN w pobliżu 4,26 oraz zejście USD/PLN bliżej 3,72, o ile EUR/USD nie pogłębi spadków poniżej tegorocznych minimów w okolicach 1,14 – podkreślają eksperci PKO BP. Na razie więc zloty przyjął kilka ciosów od dolara, ale mówienie o nokaucie też było zbyt daleko idącym nadużyciem. Na kolejne większe ruchy pewnie trzeba będzie poczekać na kolejny tydzień.