Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie metody stosują rosyjscy inżynierowie, aby przywrócić do lotów flotę starych Airbusów.
  • Dlaczego „kreatywność” serwisantów nie wystarcza do naprawy nowszych maszyn zachodnich.
  • Skąd Rosja, mimo sankcji, sprowadza części za miliard dolarów rocznie.
  • Dlaczego rosyjskiemu lotnictwu cywilnemu, wbrew oficjalnej propagandzie, grozi zapaść.

Żeby utrzymać obecny stan przewozów, rosyjskie linie lotnicze desperacko potrzebują sprzętu. To dlatego grupa inżynierów lotniczych IC IKAR, wcześniej związana z Airbusem, a obecnie wchodząca w skład Aeromaxu, producenta dronów, „odzyskała” 40 sztuk A320. Wcześniej były przeznaczone do rozbiórki na części.

Czytaj więcej

Putin zamroził konta obcokrajowców. Rosyjskie banki blokują dostęp do pieniędzy

Dziesięć kolejnych maszyn ma być gotowych do do lotów z pasażerami pod koniec tego roku. Wszystkie one będą mogły obsługiwać jedynie połączenia wewnątrz Rosji. Żadna z maszyn nie otrzymałaby akceptacji którejkolwiek z zagranicznych instytucji certyfikacyjnych, nawet tych w „przyjaznych” krajach.

Naprawić można tylko najstarsze Airbusy

Jak informuje rosyjski portal lotniczy Ruavia, rewitalizacja dotyczy maszyn starszych, ponad 20-letnich, mniej zaawansowanych technologicznie. Należą one do sześciu głównych przewoźników, w tym Aerofłotu Rossiji i Ural Airlines. W związku z wiekiem maszyn w czasie remontów generalnych nie można było liczyć na części importowane, które docierają do Rosji dzięki wsparciu „przyjaznych” krajów, głównie Indii i Kazachstanu, ale także Gabonu, Turcji i Chin oraz Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Na ten rynek docierają w ten sposób części zamienne do Boeingów i Airbusów warte 1 mld dol., a z rosyjskimi importerami współpracuje 360 pośredników, którzy fałszują faktury, zmieniając w nich kraj zamówienia i ostatecznego odbiorcę.

Cudotwórcy od rewitalizacji

Rosyjska grupa IC IKAR nie zaprzestała działalności po inwazji na Ukrainę i wstrzymaniu przez Airbusa wszystkich projektów i serwisowania floty z Rosji. Tymczasem A320 nadal stanowią trzon floty średniego zasięgu największych rosyjskich linii lotniczych, w tym Aerofłotu. W 2023 r. władze wydały IC IKAR wszystkie niezbędne miejscowe certyfikaty. Jej zadaniem jest teraz maksymalne wydłużenie możliwości operacyjnych maszyn A320 bez udziału Airbusa.

Każda z maszyn, zakwalifikowana do rewitalizacji przechodzi przegląd, po którym powstaje raport określający, czy nadaje się do dalszych prac. Analizowany jest przebieg poprzednich remontów, struktura oraz stan poszczególnych komponentów, a także ogólna ocena, czy rzeczywiście będzie nadawała się do wykonywania rejsów pasażerskich. Wiele części jest dorabianych „sposobem gospodarskim” i jest to możliwe dzięki inżynierskiej kreatywności. Nie jest możliwe w przypadku egzemplarzy wyposażonych w tzw. winglety, aerodynamiczne skrzydełka zamontowane na końcach skrzydeł, maszyn z silnikami typu neo i hybrydowymi. Tutaj „kreatywność” to za mało.

Rosyjskie linie lotnicze mają 250 Airbusów A320 i jest to w tej chwili najwięcej maszyn zachodniej produkcji pozostających poza zasięgiem autoryzowanego serwisu producenta. I jedynie niewielka część wyliczana na 50-70 maszyn nadaje się do generalnych remontów. Ale nawet i po rewitalizacji ich jakość i niezawodność, a co za tym idzie bezpieczeństwo wykonywanych operacji pozostają wątpliwe.

Rosjan czekają wielkie kłopoty z flotą

Cała rosyjska flota cywilna to w tej chwili ok. 1100 maszyn, z czego ok. 1000 jest w eksploatacji. Do końca 2030 r. Rosjanie potrzebują 644 samoloty, by utrzymać obecny poziom przewozów. To znacznie przekracza możliwości krajowego przemysłu. W latach 2024-2025 był on w stanie produkować po 18 samolotów pasażerskich rocznie. Plany na 2026-2029 to zwiększenie produkcji do 72 maszyn. Jeśli do tego czasu nie zakończy się wojna na Ukrainie i nie zostaną zniesione sankcje, to rosyjski transport lotniczy czeka zapaść.

Lotnicze pasmo sukcesów

Ale Władimir Putin uważa, że budowa samolotów w Rosji to pasmo sukcesów, ponieważ zdołało się całkowicie uniezależnić od importu – zapewniał o tym podczas konferencji poświęconej kondycji lotnictwa w tym kraju. - Z wielu powodów, a przede wszystkim presji zachodnich sankcji, sytuacja na rosyjskim rynku lotniczym całkowicie się zmieniła. I udało się dojść do pełnego zastąpienia produkcją krajową. Zdolności do niezależnego od zachodnich technologii stworzenia od podstaw samolotów cywilnych i wojskowych są najlepszym dowodem naszych możliwości technologicznych i technicznych oraz niezależności naszego narodu – przekonywał Putin. – Nasze maszyny nie tylko muszą sprostać zachodniej konkurencji, ale już są lepsze w wielu aspektach, zwłaszcza w jakości, niezawodności i operacyjności – mówił Putin cytowany przez TASS. Przyznał jednak, że być może nie uda się zrealizować ambitnych celów lotnictwa cywilnego.

Według Putina sankcje nałożone na rosyjskie lotnictwo bardziej zaszkodziły zachodnim liniom lotniczym i producentom samolotów, niż samym Rosjanom. - Warto zwrócić uwagę na to, że te ograniczenia uderzyły w całą zachodnią branżę lotniczą. Są przewoźnicy, którzy poddali się tym restrykcjom, sami sobie wyrządzili wielkie szkody. Zresztą ucierpieli również producenci samolotów, bo przecież zamawialiśmy duże ilości maszyn – mówił Putin.

Przyznał jednak, że to rosyjskie linie lotnicze i punkty serwisowania samolotów ucierpiały jako pierwsze po wprowadzeniu sankcji, gdy Boeing, Airbus i producenci silników silników wycofali się z serwisowania rosyjskich samolotów zachodniej produkcji.