Firmy taksówkowe czeka trzęsienie ziemi

Praktycznie z dnia na dzień dostępność kierowców i taksówek nad Wisłą może gwałtownie spaść. W efekcie ceny usług i czas oczekiwania wzrosną.

Aktualizacja: 17.06.2024 06:36 Publikacja: 17.06.2024 04:30

Firmy taksówkowe czeka trzęsienie ziemi

Foto: Adobe Stock

Od poniedziałku 17 czerwca w życie wchodzą zapisy nowelizacji ustawy o transporcie drogowym. Choć nie mogą być zaskoczeniem, bo nowe regulacje znane są od przeszło roku, to i tak mogą wywołać istne trzęsienie ziemi w branży taxi w naszym kraju. Zwłaszcza w dominujących na rynku platformach pośredniczących w przewozie osób, jak Uber, Bolt czy FreeNow. Te bowiem opierają swój biznes na kierowcach z zagranicy, a ci nie będą mogli już tak łatwo jak dotąd siadać za kółkiem taksówek.

Na polskim rynku jeszcze przed tą zmianą brakowało 150 tys. zawodowych kierowców. Teraz problem się pogłębi.

Polskie prawo jazdy

Zmian w prawie jest kilka i to istotnych. Zgodnie z nowelą wszyscy kierowcy oferujący odpłatny przewóz osób od teraz będą musieli posiadać polskie prawo jazdy. Dodatkowo, ci spoza Unii Europejskiej lub krajów EFTA będą zobligowani do zaliczenia teoretycznego egzaminu na prawo jazdy. A na tym nie koniec. Aby taki dokument otrzymać, zagraniczni kierowcy, a tych jest w Polsce coraz więcej, zwłaszcza z Ukrainy, Białorusi czy Gruzji, będą musieli spełnić jeszcze jeden warunek. Chodzi o wymóg przebywania na terytorium naszego kraju co najmniej przez 185 dni w każdym roku kalendarzowym.

Jak wyjaśnia Łukasz Witkowski, współzałożyciel Natviol (polska aplikacja rozliczeniowa dla kierowców i kurierów), w praktyce oznacza to, że cudzoziemiec będzie mógł starać się o wymianę zagranicznego prawa jazdy na polski dokument nie wcześniej niż po upływie 185 dni pobytu w Polsce. Ekspert zauważa, iż prawodawcy chodziło o poprawę bezpieczeństwa pasażerów i ograniczenie dostępu do zawodu osób, które nie mają odpowiednich kwalifikacji, ale zmiany poszły w złą stronę.

– Wydłużone procedury i zmniejszenie dostępności do pracy w roli kierowcy może mieć swoje skutki ekonomiczne – ostrzega Witkowski. I wskazuje na ryzyko dużego spadku dostępności kierowców usług przewozowych.

Efekty odczują nie tylko firmy z branży, ale i klienci. – Chodzi o dłuższy czas oczekiwania na kierowcę, wzrost cen i ryzyko rozszerzania się szarej strefy – wylicza Łukasz Witkowski.

Jego zdaniem takie zmiany wyhamują poza tym rozwój innowacji w sektorze usług przewozowych, odstraszając zagranicznych inwestorów. – To pokazuje, że nasz kraj jest miejscem, w którym w każdej chwili, na skutek pozornie delikatnych zmian prawnych, można zaburzać całe modele biznesowe – podkreśla.

Będzie drożej?

Wedle prognoz Zespołu Doradców Gospodarczych TOR w najbliższym czasie, na skutek nowych regulacji, ceny przejazdów taksówkami mogą skoczyć nawet o 50 proc., a czas oczekiwania na przejazd istotnie się wydłuży. To czarny scenariusz, ale – jak przekonują analitycy – realny, jeśli ziści się wizja, że z rodzimego rynku przewozu osób zniknie nawet co dziesiąty kierowca (przy czym do niedawna szacowano, iż w Warszawie i innych dużych miastach zniknie nawet jedna trzecia taksówkarzy).

Instytut Finansów Publicznych szacuje, że zmiana prawa wyeliminuje z rynku 18–28 tys. kierowców. Czy czeka nas armagedon? We FreeNow przyznają, że na ich platformie ok. 30 proc. kierowców posiada zagraniczne prawo jazdy, a w większości są oni narodowości ukraińskiej, białoruskiej i gruzińskiej. Firma od wielu miesięcy prowadziła intensywną kampanię informacyjną wśród tych osób, licząc się z tym, że administracyjny proces wymiany prawa jazdy może zająć kilka miesięcy. Był więc czas na zapobieżenie negatywnym skutkom regulacji.

Paweł Kuncicki, country manager Bolt w Polsce, deklaruje, iż od poniedziałku wszyscy kierowcy współpracujący z platformą będą posiadać ważne polskie prawo jazdy. – Popieramy działania, które mogą realnie zapewnić bezpieczeństwo i podnieść jakość przejazdów, jednakże w przypadku wchodzących w życie regulacji zabrakło dialogu oraz pełnej oceny ich skutków – zastrzega.

A skutki te mogą być dotkliwe dla pasażerów. – W skrajnych przypadkach, jak pokazują szacunki, nawet do 20 proc. przejazdów może nie zostać wcale zrealizowanych – mówi Kuncicki.

Jarosław Grabowski, były prezes iTaxi, nie sądzi jednak, aby – na skutek zmian w prawie – rodzimy rynek przewozu osób odczuł aż tak wielkie turbulencje.

– Zapewne jakieś zawirowania w pierwszym okresie obowiązywania nowych regulacji się pojawią, ale nie będą trwały długo. Firmy miały dużo czasu, żeby się do nich dostosować. Były świadome, że ów moment nastąpi, i powinny się przygotować – komentuje.

Łukasz Witkowski zwraca jednak uwagę na inną sprawę, a mianowicie brak zrozumienia specyfiki branży przez ustawodawcę. – Od momentu projektu zmiany ustawy branża pośredników płatności dla takich aplikacji, jak Uber czy Bolt, pokazywała, jak wygląda system współpracy z kierowcami w praktyce. Niestety, duża część przedstawicieli władz nawet nie wie o naszym istnieniu, co pokazuje brak świadomości o funkcjonowaniu branży przewozu osób. Efekt? Zmiany są oderwane od realnych potrzeb i nie dadzą oczekiwanych efektów w kontekście bezpieczeństwa i uchybień – przekonuje współtwórca Natviol.

Rynek usług przewozu osób nad Wisłą wart jest ok. 7 mld zł. Aż 60 proc. tego tortu przypada na tzw. przewozy przez aplikację.

Od poniedziałku 17 czerwca w życie wchodzą zapisy nowelizacji ustawy o transporcie drogowym. Choć nie mogą być zaskoczeniem, bo nowe regulacje znane są od przeszło roku, to i tak mogą wywołać istne trzęsienie ziemi w branży taxi w naszym kraju. Zwłaszcza w dominujących na rynku platformach pośredniczących w przewozie osób, jak Uber, Bolt czy FreeNow. Te bowiem opierają swój biznes na kierowcach z zagranicy, a ci nie będą mogli już tak łatwo jak dotąd siadać za kółkiem taksówek.

Pozostało 89% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Transport
Węgrzy potwierdzają plany stworzenia swojego CPK i zapraszają przewoźników
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Transport
DHL z Biedronką rzucają wyzwanie InPostowi. To już paczkowa wojna
Transport
Ruszyła druga wojna o „pocztomaty”. Poczta Polska liczy na zwrot akcji
Transport
Kto będzie kierował pracami zarządu PKP Cargo? Jest decyzja rady nadzorczej
Transport
W PKP Cargo nasilają się wzajemne oskarżenia