Wsparciem, zamiast pierwszego oficera miałby być komputer.
Pomysł został przyjęty przez pasażerów i samych pilotów z mieszanymi uczuciami. Obecność dwóch osób w kokpicie jednak daje poczucie większego bezpieczeństwa podczas rejsu. A przecież były już przypadki zasłabnięcia osób za sterami samolotów. Wtedy życie pasażerów i maszynę ratował drugi pilot.
Takie rozwiązanie miałoby pomóc w uporaniu się z kryzysem na rynku, bo po pandemii pilotów brakuje. Oczywiście byłoby także taniej, bo na przykład kapitan w niemieckiej Lufthansie zarabia 210 tysięcy euro rocznie, plus bonusy i dodatki. A Niemcy, oprócz Wielkiej Brytanii i kilku innych krajów właśnie negocjują redukcje zatrudnienia. Grupa Lufthansy i British Airways należą do grupy największych przewoźników w Europie.
Czytaj więcej
Załogi brytyjskiego przewoźnika mogą używać makijażu czy biżuterii niezależnie od płci. Ale dotyczy to także… zarostu na twarzy.
Europejska Agencja Bezpieczeństwa Lotniczego (EASA) nie mówi nie, ale przyznaje, że przejście na nowe regulacje potrwa i jednoosobowa obsługa kokpitu byłaby możliwa dopiero w 2027 roku. EASA już teraz współpracuje z producentami samolotów, bo zmniejszenie obsługi lotu nie byłoby prostą decyzją o zwolnieniu jednego fotela w kabinie.