Protest zakończy się na minutę przed północą z piątku na sobotę. Ale jego skutki będą odczuwalne przez cały najbliższy weekend. Niemiecka linia poinformowała o odwołaniu ponad 800 lotów. Ucierpi z tego powodu przynajmniej 130 tysięcy pasażerów.

Z informacji na lotniskowych monitorach wynika, że skutki protestu są bardziej dotkliwe we Frankfurcie niż w Monachium, a to właśnie te dwa lotniska ucierpiały najbardziej. Na warszawskim Lotnisku Chopina odwołane zostały wszystkie trzy rejsy Lufthansy z Frankfurtu, ale już z Monachium samoloty przylatują planowo. Niemiecki przewoźnik nie odwołał ani jednego rejsu z Gdańska, ale z kolei w przypadku Krakowa wszystkie połączenia z Monachium i Frankfurtu w piątek 2 września zostały odwołane.

Jest to kolejny strajk w Lufthansie w tym roku i pasażerowie są coraz bardziej zniecierpliwieni kłopotami przewoźnika, który nie jest sobie w stanie poradzić z powrotem do funkcjonowania po pandemii COVID-19. Wprawdzie w informacjach, jeszcze przed strajkiem, Lufthansa usiłowała zmniejszyć niedogodności w podróży i wzywała pasażerów, by sprawdzali status swojego lotu, zanim jeszcze udadzą się na lotnisko, ale w mediach społecznościowych widać, że to zalecenie nie działa. Odlatujący z Johannesburga nie mieli informacji przez kilkanaście godzin od czasu wylotu, a w Delhi pod terminalem, z którego odlatuje Lufthansa zgromadziło się 150 osób, bo nie mogli już zmieścić się wewnątrz. I też nie mieli jakichkolwiek informacji.

Czytaj więcej

Lufthansa w piątek nie poleci. Odwołane wszystkie rejsy z Frankfurtu i Monachium

Piloci domagają się podwyżki o 5,5 proc. dla wszystkich pracowników kokpitów i lepszych warunków na wejściu dla rozpoczynających pracę. Lufthansa proponuje po 900 euro dla wszystkich, co dla najlepiej zarabiających stanowiłoby zwiększenie zarobków o 5 proc., a dla nowo przyjmowanych — o 18 proc. więcej, niż oferuje im się obecnie. Przy tym zarząd poinformował, że spełnienie żądań strony społecznej kosztowałoby budżet przewoźnika 900 mln euro, czyli podwyższyłoby koszty pracy o 40 proc.

Protest pilotów w samych Niemczech został przyjęty z oburzeniem, bo nawet w obliczu nadchodzącego kryzysu, zarabiają oni bardzo dobrze. Podstawowe pensje kapitana zaczynają się od 170 tys. euro plus, a np. kapitan dużego samolotu zarabia nawet 285 tys. euro plus. Pierwszy oficer z niewielkim doświadczeniem może liczyć na pensję 5,5 tys. euro plus, a tuż przed awansem na stanowisko kapitana jest to już 17 tys. euro. Latający na połączeniach długodystansowych dostają dodatek w wysokości 10-20 proc. podstawowego wynagrodzenia. Wypłacane są im też dzienne diety, które wynoszą 50 euro (kapitan) i 48 euro — dla pierwszego oficera.