Reklama

Rynek ukarał Air France za chaos i strajki

Nieuchronne odejście prezesa Air France, Jean-Marca Janaillaca oraz rosnąca rola związków zawodowych w firmie została fatalnie odebrana przez rynek.

Aktualizacja: 07.05.2018 15:00 Publikacja: 07.05.2018 13:38

Rynek ukarał Air France za chaos i strajki

Foto: Bloomberg

Akcje Air France na giełdzie w Paryżu już na otwarciu straciły 14 procent.

Rynek już wcześniej był wyraźnie zaniepokojony sytuacją w narodowej linii lotniczej Francji, zwłaszcza trwającymi o lutego strajkami, bo kapitalizacja rynkowa przewoźnika zmniejszyła się od początku roku o 40 proc. do 3,1 mld euro.

Powodem tak negatywnej oceny przez inwestorów są powtarzające się strajki, zwłaszcza pilotów i personelu pokładowego, które tylko w tym roku kosztowały AF 300 mln euro, a końca protestu nie widać. Piloci strajkują nadal - na przykład dzisiaj - 7 maja i jutro - 8 maja. Przewoźnik postarał się natomiast, by wszystkie długodystansowe połączenia zostały utrzymane, natomiast rejsy krótko i średnio dystansowe są wykonywane w proporcjach - jeden odwołany na każdych pięć planowanych.

Pracownicy zapowiadają kolejne protesty. Ich powodem są niezadowalające - zdaniem związków - wynagrodzenia w spółce, a konkretnie zbyt niskie podwyżki oferowane pracownikom - 7 proc. w ciągu trzech lat, podczas gdy związkowcy domagają się 5 proc. wzrostu wynagrodzeń tylko w tym roku i podobnych kwot w kolejnych latach. W I kwartale 2018 AF odnotowały stratę.

Jean-Marc Janaillac był prezesem AF prze niespełna dwa lata i znany był z tego, że do związkowców miał podejście bardzo koncyliacyjne, co zdecydowanie różniło go od poprzednika, Alexandre de Juniaca, który teraz jest dyrektorem generalnym IATA.

Reklama
Reklama

Zdaniem analityków rynku lotniczego związkowcy z całą mocą nacisnęli przycisk z napisem „autodestrukcja". Mówi się nawet, że linię czeka los Alitalii, którą także wykończyli związkowcy i teraz czeka na sprzedaż. Przy tym Janaillac miał nieustanne poparcie rządu, który wspólnie z prezydentem stara się zreformować francuski rynek pracy. Zdaniem francuskiego ministra finansów, Bruno Le Maire roszczenia związkowców są całkowicie nieuzasadnione i zaapelował do pracowników linii, by wykazali zdrowy rozsądek. Ostrzegł jednocześnie, że nie mają co liczyć na to, że podatnicy ich uratują, gdy zajdzie taka potrzeba.

- Jeśli Air France nie stanie się tak konkurencyjna, jak Lufthansa i inne duże linie lotnicze, czeka ją likwidacja - ostrzegł minister.

Strajki nie są niczym nadzwyczajnym w branży lotniczej, ponieważ są to niezwykle medialne protesty. Cierpią z ich powodów pasażerowie, burzy się opinia publiczna. Jednakże żadna z linii nie cierpi z ich powodu tak, jak właśnie Air France i nigdzie nie są one tak gwałtowne. Podczas protestów w 2015 roku związkowcy z lewicowej Force Ouvriere podarli ubrania członków zarządu, którzy próbowali uciec przed strajkującymi.

Tymczasem obecny zarząd AF nie ukrywa, że skutki strajku będą wyjątkowo dotkliwe, ponieważ rosną koszty operacyjne w całej branży. Droższe jest paliwo, silniejsze euro. Prezes Janaillac starał się to wytłumaczyć związkowcom i położył wszystko na jedną szalę, powiedział, że odejdzie jeśli pracownicy w referendum odrzuca jego propozycje. I przegrał. 55 proc. głosowało za odrzuceniem oferowanych przez zarząd warunków, a zgodnie z francuskim prawem zmiany w wynagrodzeniach musi zaakceptować strona społeczna.

Zgodnie z zapowiedzą Jean-Marc Janaillac podał się do dymisji.

Transport
Wojna uderza w rosyjski rynek lotniczy. Mniej samolotów, mniej pasażerów
Transport
Droższe bilety i mniej lotów. Eksperci ostrzegają przed zmianami w branży
Transport
UE szykuje nokaut dla floty cieni Putina. Nadchodzi pełna blokada morskich szlaków
Transport
Szeremietiewo wchłonie Domodiedowo. Transakcja za pół ceny
Transport
PKP Intercity podsumowało 2025 rok. Padły rekordy, historyczna umowa
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama