Niemiecka linia była zaciekłym krytykiem linii z Bliskiego Wschodu, Qatar, Emirates i Etihad, których konkurencja, a także tanich linii przy trudnościach w gospodarce przyczyniły się do dwukrotnego obniżenia przez nią w ubiegłym roku prognozy zysków w 2015 r.
Szybko rosnąca Qatar uruchomiła od 15 stycznia komercyjne loty na trasie Frankfurt-Doha samolotem szerokokadłubowym, który zabiera 36 podróżnych w klasie biznes i 247 w ekonomicznej. Od marca na tej samej trasie będzie latać drugi A350, linia będzie wykonywać dwa loty powrotne dziennie.
- Chcę pokazać mój samolot liniom lotniczym, które sprzeciwiają się mojemu wejściu na ten rynek — oświadczył podczas uroczystości we Frankfurcie prezes Akbar al-Baker zapytany, dlaczego wybrał takie połączenie. — Frankfurt został wybrany jako pierwszy port docelowy, bo jest dla nas absolutnie ważny — dodał.
Qatar zamówił 980 takich samolotów, w tym 38 350-900 i 42 większe 350-1000. W bieżącym roku spodziewa się odebrania 8 sztuk.
Lufthansa używająca mniej sprawne paliwowo A330 na tej trasie zamówiła 25 A350-900, ale ich dostawy zaczną się dopiero w 2016 r.
- To kwestia zarządzania kosztami, użytkowania sprawnych energetycznie samolotów, inwestowania w produkt premium i wyboru właściwego rynku — stwierdził doradca lotniczy John Strickland, dyrektor w JLS Consulting, zapytany, jak mogą na to zareagować europejskie linie w rodzaju Lufthansy. Jego zdaniem, niemiecka linia ma geograficzną przewagę na pewnych szlakach, między Europą i USA. Europą i Azją.
Al-Baker oświadczył ponadto agencji Reutera, że jego linia ogłosi bardzo niedługo technologię śledzenia lotów samolotów. Branża szuka sposobów poprawy takiej obserwacji od czasu zaginięcia samolotu Malaysian Airlines.