- Tworzymy karnawał, a nie jedynie przegląd spektakli - mówi Rafał Sadownik, dyrektor artystyczny festiwalu. - Angażujemy ludzi w święto dziejące się w całym mieście. W Polsce gloryfikuje się kulturę wysoką, a zapomina o ludycznych zabawach. My łączymy rozrywkę ze sztuką.

Gwiazdą imprezy będzie francuska grupa Les Apostrophés, która pokaże „Passage Desemboité". W spektaklu pięciu ubranych elegancko mężczyzn bawi się rozłożonymi na ulicy przedmiotami. W ruch idzie książka leżąca na ławce, kapelusz czy resztki jedzenia.

- Les Apostrophés są teatrem żonglerskim, ale nie zajmują się podrzucaniem piłeczek czy płonących maczug - mówi Sadownik.

- Manipulują rzeczami codziennego użytku, wprowadzając zamęt w uporządkowany miejski świat.

Wydarzeniem festiwalu będzie także występ grupy Ea Eo. W spektaklu „m2" czterech żonglerów buduje scenę z paneli. Stopniowo przestrzeń staje się coraz mniejsza, krępując ich ruchy.

- Ten zabieg pokazuje człowieka w sytuacji zagrożenia i zamknięcia - twierdzi Sadownik. - Zapraszamy na imprezę artystów tworzących w stylu, tzw. nowego cyrku. Zamiast wykonywać efektowne numery wykorzystują swoje umiejętności, aby opowiadać historie.

Na zaskakiwanie publiczności stawia grupa Bängditos, specjaliści od pirotechnicznych widowisk. Przebrani za strażaków będą wchodzić w interakcje z widzami. Odegrają, m.in. pojedynek z filmu „W samo południe" z wykorzystaniem miotaczy ognia. W ich drugim występie kaskaderzy spróbują przeskoczyć garbusem płonącą obręcz. Zanim jednak dojdzie do popisowego numeru, kilka razy zepsuje się ich samochód.

Na ulicach Lublina pojawią się także klowni i komedianci. Adrian Schwarztein zaangażuje przypadkowych przechodniów w budowę iluzorycznego domu. W programie Carnavalu Sztuk-Mistrzów znajdują się również występy łączące żonglerkę ze sztukami walki, akrobacje z kabaretem czy taniec z cyrkiem. Artyści wystąpią na ulicach i pod namiotami.

Impreza potrwa do 31 lipca.