Największe ognisko zakażeń koronawirusem znajduje się wciąż w Sydney, stolicy stanu Nowa Południowa Walia. Sydney objęte jest lockdownem od końca czerwca - od momentu wprowadzenia był on dwukrotnie przedłużany, a obecnie ma obowiązywać do końca lipca. Z ogniskiem w Sydney wiąże się ponad 1 400 zakażeń koronawirusem.

W ciągu ostatniej doby w Nowej Południowej Walii wykryto 78 lokalnych zakażeń koronawirusem, co oznacza spadek dzień do dnia o 20 zakażeń.

- Obserwujemy więcej hospitalizacji, więcej przyjęć na OIOM-y, więcej osób podłączonych do respiratorów - musimy przestać szerzyć COVID - mówił naczelny lekarz Nowej Południowej Walii, Kerry Chant.

Co najmniej 21 osób, u których w ciągu doby wykryto zakażenie, nie było objętych izolacją w czasie, gdy mogli zakażać innych. Władze Nowej Południowej Walii podkreślają, że liczba ta musi być bliska zeru, aby możliwe było zniesienie obowiązujących obostrzeń.

We wtorek w nocy powinien przestać obowiązywać pięciodniowy lockdown w stanie Wiktoria - władze zdecydowały się jednak przedłużyć go o siedem dni.

Szef rządu stanu Wiktoria Daniel Andrews podkreślił, że "łańcuchy zakażeń" na terenie stanu nie zostały jeszcze przerwane, a zniesienie lockdownu - jak mówił - sprawiłoby, że "wszyscy zobaczyliby jak szybko rozprzestrzenia się wirus".

W stanie Wiktoria w ciągu doby wykryto dziewięć zakażeń koronawirusem (dzień wcześniej - 13). Spośród dziewięciu nowo wykrytych zakażeń nieznane jest źródło jednego.

Na wprowadzenie siedmiodniowego lockdownu zdecydowała się też Australia Południowa, po wykryciu nowych zakażeń wariantem Delta koronawirusa. Władze stanu, jak dotąd, zidentyfikowały pięć zakażeń związanych z nowym ogniskiem wirusa.