- Jeśli parlament byłby w stanie znaleźć sposób, by posunąć sprawę naprzód, pytanie brzmiałoby, czy rząd byłby gotów do kompromisu - ocenił Benn.
Parlamentarzyści będą głosować nad rozwiązaniami takimi jak poparcie umowy May, brexit bez umowy, rozpisanie drugiego referendum, odwołanie procedury z artykułu 50 Traktatu o UE (czyli rezygnacja z wyjścia z Unii), zachowanie unii celnej z UE i pozostanie na jednolitym wolnym rynku po brexicie.
Steve Brine, parlamentarzysta Partii Konserwatywnej, który w poniedziałek ustąpił ze stanowiska wiceministra zdrowia powiedział, że parlament może być w stanie przełamać impas ws. brexitu.
- Coś musi się zmienić - stwierdził dodając, że kraj utknął w impasie, "kręci się w kółko i ktoś musi zrobić krok naprzód". - Izba Gmin nie zaproponuje niczego kompletnie szalonego - zapewnił.
Z kolei były minister w rządach Margaret Thatcher i Jona Majora, Michael Heseltine stwierdził, że ignorowanie parlamentu mogłoby być groźne dla May.
- Sądzę, że igra z ogniem kiedy mówi, że nie weźmie pod uwagę tego, co powie Izba Gmin - stwierdził w rozmowie z radiem BBC.
UE na prośbę May zgodziła się na krótkie przełożenie brexitu w sytuacji, gdy w czasie głosowania w tym tygodniu Izba Gmin przy trzeciej próbie przyjmie umowę May. Nadal nie jest jednak jasne, czy brytyjskiej premier uda się znaleźć większość popierającą tę umowę.
Zgodnie z pierwotnym harmonogramem do brexitu powinno było dojść 29 marca.