Dziś po południu parlament w trzecim głosowaniu odrzucił umowę brexitową wynegocjowaną przez gabinet Theresy May.
Oznacza to albo wyjście Wielkiej Brytanii z UE bez umowy, lub znaczne wydłużenie negocjacji.
Po ogłoszeniu wyników głosowania tysiące zwolenników brexitu otoczyło Pałac Westminsterski, protestując przeciwko opóźnianiu wyjścia Wielkiej Brytanii z UE.
Wielu z nich zarzucało Theresie May zdradę, a posłom, że nie podejmując dziś decyzji w sprawie brexitu dali dowód lekceważenia woli narodu wyrażonej w referendum.
Wznosili okrzyki "Mamma mia let mi go", czy "Pora na decyzję".
Do protestujących przemówił m.in. Nigel Garage, lider Partii Niepodległości Zjednoczonego Królestwa.
- Wierzę, że to, co się przed chwilą wydarzyło się w parlamencie, nie zmieni dnia, który miał być dniem zwycięstwa, w dzień zdrady - mówił Farade. - Jestem przekonany, że to, co wydarzyło się w ciągu ostatnich dwóch lat, jest w rzeczywistości jednym z najsmutniejszych i najgorszych rozdziałów w historii naszego narodu.
W demonstracji w Londynie brali też udział przeciwnicy Unii Europejskiej z Francji i zwolennicy Donalda Trumpa z USA.
- Brexit jest dla nas ogromną inspiracją,chcemy, aby Francja poszła w ślady Wielkiej Brytanii - mówiła Rabia Ouchikhe, obywatelka francuska z wyspy Reunion, reprezentantka eurosceptycznego ruchu UPR, którego 800 przedstawicieli przyjechało dziś do Londynu.