Doshi 4 stycznia umieścił na blogu artykuł kwestionujący oficjalne dane na temat szczepionki Pfizer/BioNTech. Producenci szczepionki podali, że testy kliniczne wykazały, iż szczepionka - która została już zatwierdzona do użycia m.in. w USA, Wielkiej Brytanii i UE - jest skuteczna w 95 procentach.

Pfizer podał, że wśród uczestników trzeciej fazy testów klinicznych, którzy otrzymali szczepionkę, wykryto 170 zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2 potwierdzonych testami PCR.

Dohi zwrócił jednak uwagę, że Pfizer podał jednocześnie, iż u 3 410 osób wykryto podejrzenie zakażenia koronawirusem.

Jak wyliczył, gdyby uwzględnić również te przypadki, skuteczność szczepionki zmniejszyłaby się do 19 procent. Jak argumentował nawet gdyby odrzucić te przypadki, w których symptomy zakażenia pojawiły się do siedmiu dni po szczepieniu, skuteczność szczepionki wynosiłaby 29 procent.

"Global Times" pisze, że chińscy eksperci ds. szczepionek uważają, iż Pfizer powinien udostępnić więcej danych na temat testów klinicznych. Przyznają jednocześnie, że metodologia stosowana przez Doshiego może być błędna.

Zhuang Shilihe, ekspert ds. szczepień z Guangzhou zwraca uwagę, że czułość testów PCR wynosi 98,6 proc. - tymczasem, gdyby brać pod uwagę wyliczenia Doshiego, czułość ta wynosiłaby zaledwie 5 proc. - co stawia pod znakiem zapytania jego wyliczenia.

Dziennik z Chin pisze o sprawie po tym, jak trzecia faza testów klinicznych chińskiej szczepionki CoronaVac opracowanej przez koncern Sinovac wykazała, iż jest ona skuteczna w 50,3 proc. - to znacznie niższa skuteczność niż ta, którą podawano wcześniej na podstawie cząstkowych danych z testów.