Chodzi o incydent, który miał miejsce 31 maja na lotnisku Pułkowo w Sankt Petersburgu.

Rosjanie zatrzymali kołujący przed startem samolot PLL LOT i wyprowadzili z jego pokładu znanego opozycjonistę, Andrieja Piwowarowa, byłego szefa założonej przez Michaiła Chodorkowskiego krytycznej wobec Kremla organizacji "Otwarta Rosja".

Polski Urząd Lotnictwa Cywilnego nie dostrzegł w działaniach rosyjskich złamania przepisów.

Takie przypadki się zdarzają i nie są niczym nadzwyczajnym - taka jest opinia ULC. Zdaniem Urzędu działania służb lotniska nie zagroziły również bezpieczeństwu obecnych na pokładzie pasażerów.

Podobnie uważa Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych, która wyjaśniła, że zdarzenie nie należy do kategorii, którymi PKBWL się zajmuje.

Nie wiadomo, czy Ministerstwo Spraw Zagranicznych podejmuje działania w związku z incydentem, który, zdaniem MSZ, ma związek z "rozprawą" Kremla z opozycją przed zbliżającymi się jesiennymi wyborami w Rosji.