25-letnia Bethany od dawna chciała pokazać ukochanemu ulubiony szlak wiodący na szczyt Max Patch Bald. – Mniej więcej tydzień temu zapytała, czy chciałbym tam pójść i się zgodziłem. Mówiła, że chciałaby wziąć ślub w tym miejscu – opowiadał Richard Butler dziennikowi „Asheville Citizen-Times”. Nie bacząc na burzowe chmury i deszcz, wyruszyli w stronę szczytu (1400 m n.p.m.).

– Spójrz, jak tu pięknie – powiedziała Bethany, gdy wchodzili na szczyt. Chwilę potem uderzył piorun. 25-latka zginęła na miejscu.

Richard, który odniósł poparzenia trzeciego stopnia, przez kilkanaście minut robił jej masaż serca. Potem sprowadził ratowników, ale było już za późno. Gdy ratownicy próbowali przywrócić do życia Bethany, nałożył jej na palec pierścionek zaręczynowy. W nekrologach jest więc przedstawiany jako narzeczony Bethany.

Rocznie od uderzenia piorunów ginie średnio 58 Amerykanów, więcej niż w wyniku burz śnieżnych, huraganów czy tornad. Ci, którzy uchodzą z życiem, mają kłopoty ze zdrowiem. Zaniki pamięci, problemy z koncentracją i snem, zawroty głowy, osłabienie to niektóre przypadłości, z którymi muszą się borykać. Skala obrażeń zależy od tego, jak blisko uderzył piorun, w co była ubrana ofiara i czego dotykała w momencie uderzenia.

Osoby stojące boso na mokrej ziemi lub dotykające metalu są lepszymi przewodnikami niż te, które w momencie uderzenia pioruna mają na sobie buty z gumową podeszwą.

W latach 1959 – 2003 pioruny pozbawiły życia 3696 osób, najwięcej na Florydzie (425 zabitych i 2 tysiące rannych). W zeszłym tygodniu właśnie w tym stanie piorun uderzył niedaleko miejsca, gdzie stała boso Sarah Brogden.

Chociaż ją poraził, kobieta będąca w ósmym miesiącu ciąży nie tylko przeżyła, ale nie doznała większych obrażeń. Są i tacy, którzy uderzenie pioruna przeżyli kilka razy. Eksperci nie wiedzą, dlaczego jedni giną, a inni nie. – Piorun to dziwna bestia. Jest całkowicie nieprzewidywalny – ostrzegał w ABC News Stephen Hondanish, meteorolog z amerykańskiego narodowego centrum pogodowego (NOAA).

[i]—Jacek Przybylski z Waszyngtonu[/i]