Szijarto stwierdził, w kontekście raportu UE ws. praworządności, który wkrótce ma być omawiany w Brukseli, że będzie to raczej "oświadczenie polityczne" niż rzetelny raport.

- Celem instytutu będzie to, by nie brano nas za głupców - powiedział szef MSZ Węgier dodając, że "wystarczająco długo niektórzy politycy z Europy zachodniej używali nas (Polskę i Węgier) w charakterze worka treningowego".

Polsko-węgierski instytut ma przyjrzeć się stanowi praworządności w różnych krajach UE, aby unikać stosowania "podwójnych standardów wobec Węgier i Polski".

Minister Rau mówił, że nowy instytut ma promować "debatę i transparentność" w UE.

- Debaty prawnej nie można zastępować debatą polityczną - dodał.

W czasie szczytu UE w lipcu uzgodniono, że dostęp do środków z budżetu unijnego powinien być uzależniony od przestrzegania przez kraje członkostwa zasad rządów prawa. Szczegóły mechanizmu, który miałby to gwarantować nie są jednak znane.