Reklama

1 godz. 17 min. 55 sek.

USA zmienia się w drapieżne imperium. Ropa i puste kasy Kremla

W najnowszym odcinku programu „Rzecz o geopolityce” Mateusz Grzeszczuk gościł Mariusza Marszałkowskiego z redakcji Defence24 oraz dr Marka Stefana, Strategy&Future oraz Układ Sił.

Publikacja: 31.01.2026 20:00

Początek 2026 r. zapisze się w historii jako moment, w którym dotychczasowa architektura bezpieczeństwa rozpada się na naszych oczach. Sytuacja rosyjskiego sektora naftowego stała się poligonem walki o przetrwanie budżetowe Kremla. Stany Zjednoczone, zamiast pełnić rolę gwaranta stabilności, stają się bezwzględnym zarządcą zasobów.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1438

Ukraińskie drony trafiły w „krwiobieg” Putina

Sytuacja rosyjskiego sektora naftowego po pełnoskalowej inwazji na Ukrainę stała się poligonem walki o przetrwanie budżetowe Kremla, w którym tradycyjni odbiorcy europejscy zostali zastąpieni przez rynek azjatycki. Choć Indie i Chiny stały się swoistym „kołem ratunkowym” dla rosyjskich surowców, nie jest to dla Moskwy partnerstwo idealne. Kluczowym problemem pozostaje tzw. dyferencjał, czyli drastyczna różnica w cenie między rosyjską ropą Urals a światowym benchmarkiem Brent, która pod wpływem sankcji wzrosła z kilku do nawet 35 dol. na baryłce. Oznacza to, że Rosja, mimo utrzymywania wysokich wolumenów sprzedaży, zarabia znacznie mniej niż przed wojną, co bezpośrednio drenuje jej fundusze rezerwowe.

Dodatkową presję wywierają ukraińskie ataki dronowe na rafinerie i infrastrukturę przesyłową. Choć giganty rafineryjne posiadają systemy redundancji pozwalające na kontynuację pracy mimo uszkodzeń, realnym wyzwaniem staje się brak zachodnich części zamiennych i technologii głębokiego przerobu ropy, co wymusza na Rosjanach okresowe wprowadzanie zakazów eksportu benzyny oraz obniżanie standardów jakościowych paliw na rynek wewnętrzny.

Czytaj więcej

Sondaż: Czy USA są wiarygodnym sojusznikiem Polski? Znamy zdanie Polaków
Reklama
Reklama

Najbardziej dotkliwym i nowatorskim elementem tej gospodarczej wojny na wyniszczenie staje się jednak uderzenie w logistykę morską, a konkretnie w tzw. flotę cieni. Jak zauważa Mariusz Marszałkowski z redakcji Defence24, „Baryłka, która już jest tańsza ze względu na ropę i jeszcze tanieje ze względu na rosnące koszty transportu, frachtu, ubezpieczeń i tych wszystkich elementów dodatkowych (...) ma jednak przełożenie na kondycję rosyjskiej gospodarki”. Ataki te nie tylko fizycznie eliminują jednostki z obiegu, ale przede wszystkim drastycznie podnoszą koszty operacyjne, czyniąc rosyjski eksport coraz mniej opłacalnym nawet przy wysokich cenach ropy na rynkach światowych.

W efekcie, mimo deklarowanej przez Nowe Delhi odporności na naciski Waszyngtonu, indyjskie rafinerie pod wpływem groźby sankcji wtórnych zaczynają redukować zakupy, co pokazuje, że polityka „pogrożenia palcem” przez USA skutecznie ogranicza finansową swobodę manewru Rosji.

Czytaj więcej

Donald Trump ogłasza stan nadzwyczajny wobec Kuby. W tle Rosja i Chiny

Od hegemona do drapieżnika: Brutalna transformacja Białego Domu

Obraz globalnej gospodarki i bezpieczeństwa na początku 2026 r. staje się coraz bardziej wielowymiarowy, zmuszając obserwatorów do ciągłej redefinicji dotychczasowych pewników. Podczas gdy Rosja zmaga się z konsekwencjami ukraińskiej strategii niszczenia infrastruktury naftowej i drastycznie rosnącymi kosztami logistyki swojej floty cieni, prawdziwa rewolucja zachodzi w samym centrum zachodniego systemu władzy. Stany Zjednoczone, zamiast pełnić rolę tradycyjnego gwaranta stabilności, zdają się przesuwać akcenty swojej polityki w stronę bardziej pragmatycznego i bezwzględnego zarządzania zasobami.

Marek Stefan, analizując tę transformację amerykańskiej strategii, stawia odważną tezę dotyczącą schyłku dotychczasowego porządku. Jak zauważa ekspert: „Jeżeli Stany Zjednoczone odchodzą od tej roli i przechodzą na pozycję, można powiedzieć, takiego tradycyjnego imperium, gdzie są centra, peryferie i te peryferie się wyzyskuje, nakłada cła i się z nich głównie pobiera surowce, a daje coraz mniej w zamian, to siłą rzeczy będzie to wywoływało po prostu rosnący opór”. Ta diagnoza sugeruje, że obecna dynamika wydarzeń, od szczytów w Davos po napięcia na Bliskim Wschodzie, jest jedynie początkiem głębszego procesu, w którym dotychczasowi sojusznicy Waszyngtonu będą musieli na nowo określić swoją podmiotowość w świecie, gdzie amerykańskie bezpieczeństwo nie jest już towarem eksportowym dostępnym dla każdego na tych samych zasadach.

Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama