Tradycyjne uroczystości z okazji rozpoczęcia roku szkolnego w Rosji odbywały się na zewnątrz tylko w bardzo oddalonych od Ukrainy regionach. W obwodzie kurskim, w którym od kilku tygodni trwają walki, uczniowie rozpoczęli lekcję zdalnie. Podobnie jak w graniczących z Ukrainą obwodach briańskim i biełgorodzkim, gdzie obowiązuje stan operacji antyterrorystycznej. Z kolei w Moskwie uroczystości przeprowadzono w zamkniętych pomieszczeniach i bez udziału rodziców. Wszystko z powodów bezpieczeństwa i trwającej od ponad dwóch lat rosyjskiej agresji nad Dnieprem. Uczniów wszystkich rosyjskich szkół tego dnia czekały „rozmowy o ważnym”. Nieliczni mieli okazję po raz pierwszy w życiu na własne oczy zobaczyć dyktatora.
Putin porozmawiał o wojnie z uczniami w Tuwie
Po drodze do Mongolii gospodarz Kremla zawitał do jednej ze szkół w Kyzyle (Tuwa). Opowiadał o m.in. o tym, że mało śpi i że najmłodsi członkowie jego rodziny (nie sprecyzował, o kogo dokładnie chodzi) swobodnie mówią po chińsku. Mówiąc o sojusznikach Rosji, wspominał o Chinach i Indiach. Mówił też o „wrogich elitach” niektórych państw, które „od stuleci walczą z Rosją”. Nie zapomniał też poruszyć tematu wojny z Ukrainą.
– Około 10 tys. mieszkańców Republiki Tuwa bierze bardzo aktywny udział w specjalnej operacji wojskowej (tak Putin nazywa wojnę z Ukrainą – red.). Ryzykując swoje życie i zdrowie, bronią każdego z was i całego państwa. To świetny przykład patriotyzmu i naszych wielowiekowych tradycji dotyczących szczególnego stosunku do naszej ojczyzny – opowiadał rosyjski prezydent uczniom.
Czytaj więcej
Młodszym zmieniają tożsamość i oddają do rodzin adopcyjnych, starszych uczą „kochać Rosję” i strzelać z kałasznikowa. Tysiące wywiezionych z kraju...
Nie byli to uczniowie jednej klasy, nawet nie chodzą do tej samej szkoły. Na spotkanie z rosyjskim prezydentem zgromadzono kilkunastu najlepszych uczniów i aktywistów prokremlowskich organizacji 130-tys. miasta. Do zadawania pytań Putinowi wytypowano m.in. kadetów lokalnej szkoły wojskowej oraz działaczy Junarmii, założonej przez resort obrony organizacji patriotyczno-militarnej zrzeszającej ponad milion uczniów w całej Rosji.
Zabójcy udzielają „lekcji patriotyzmu” w rosyjskich szkołach
Do wprowadzonych przez resort edukacji „rozmów o ważnym” w rosyjskich szkołach angażują weteranów wojny z Ukrainą, nie tylko zawodowych wojskowych. Roi się od historii, gdy do szkół zapraszano najemników z byłej Grupy Wagnera czy oddziałów Sztorm-Z, do których trafiają zwerbowani na wojnę więźniowie często skazani za ciężkie przestępstwa, w tym również zabójstwa.
„Dzisiaj już ponad 3500 uczestników wojny z Ukrainą zajmuje się »wychowaniem« uczniów i studentów. Wojskowych zapraszają do szkół nie tylko jako gości honorowych, ale i jako pedagogów” – pisze syberyjska redakcja Radio Swoboda (Sibreal). Z artykułu dowiadujemy się, że tylko w ubiegłym roku z rosyjskich szkół zwolniło się rekordowe 193 tys. nauczycieli (każdy siódmy nauczyciel w Rosji). Powód? Mizerne płace. W 75 regionach Rosji podstawowe uposażenie nauczyciela wynosi nieco ponad 19 tys. rubli (równowartość 830 zł). Stąd pomysł przeszkolenia weteranów wojny z Ukrainą, którzy w różnych regionach Rosji są zapraszani na kursy pedagogiczne. Zwłaszcza że od nowego roku szkolnego pojawił się nowy przedmiot, który ma na celu przygotowanie młodych Rosjan do służby w wojsku.
Czytaj więcej
Coraz więcej uczniów rosyjskich szkół i studentów uniwersytetów angażują do „dobrowolnej” pracy na rzecz armii. Dziesięciolatkowie robią świece oko...
Chodzi o podstawy bezpieczeństwa i obrony ojczyzny. Przedmiot ten zastąpił wykładane od lat w rosyjskich szkołach średnich OBŻ (podstawy bezpieczeństwa w życiu człowieka). Dzięki tym zmianom, jak zapowiada tamtejszy resort edukacji, uczniowie starszych klas nauczą się posługiwać kałasznikowem oraz rzucać granaty. Dopuszczając do „patriotycznych” rozmów z dziećmi, rosyjskie szkoły ukrywają biografie „bohaterów wojny”, a często występują przed uczniami z zasłoniętymi twarzami. Rosyjskie niezależne media opisywały historie „weteranów”, którzy wcześniej byli skazani za zabójstwa i rozboje, a po wojnie w Ukrainie zostali amnestiowani przez Putina i prowadzą „lekcje męstwa” w szkołach.
Po powrocie z wojny zabijają i gwałcą. Statystyki szokują
Media rządowe w Rosji od jesieni ubiegłego roku nie nagłaśniają przestępstw popełnianych przez weteranów wojny. Z relacji niezależnych mediów wynika, że od początku wojny w Rosji zgwałcono co najmniej 11 dzieci przez osoby, które powróciły z frontu. Popełnione przez byłych wojskowych zabójstwa (grubo ponad 100 przypadków) stały się w Rosji już normą. We wtorek w Moskwie zatrzymano „weterana” podejrzanego o porwanie i morderstwo 11-letniej dziewczynki. Z kolei w poniedziałek sąd w Petersburgu wysłał za kraty 22-latka, który powrócił z wojny i zabił nożem przypadkową kobietę. Policji tłumaczył to tym, że swoją ofiarę spotkał podczas spaceru i w trakcie rozmowy miała nazwać go „durniem”.