Uchodźcy otrzymywali w Austrii - co do zasady - świadczenia w wysokości 914 euro miesięcznie. Jednak wraz z napływem imigrantów do tego kraju, wiele samorządów zdecydowało się obniżyć te świadczenia do 520 euro miesięcznie. Pieniądze te mają być przeznaczone na pokrycie kosztów życia osób starających się o azyl w Austrii. W Wiedniu uchodźcy wciąż mogą liczyć na ponad 800 euro świadczeń.



Krytycy władz austriackiej stolicy, rządzonej przez socjaldemokratów i Zielonych, twierdzą, że miasto niedoszacowało kosztów zapewniania tych świadczeń uchodźcom.

 

Władze Wiednia przyznają, że w ostatnim czasie obserwują nasilony przepływ uchodźców z innych części Austrii do stolicy. W latach 2011 do 2013 migracje takie obejmowały ok. 4 proc. imigrantów, obecnie jest to już 8 proc. (w 2015 roku - chodzi o niemal 14,5 tysiąca osób).

Znajdująca się w opozycji w Wiedniu Austriacka Partia Ludowa ostrzega przed kryzysem budżetowym związanym z rosnącymi wydatkami na świadczenia socjalne i chce zwołania specjalnego posiedzenia rady miasta, na którym miałby zostać poruszony problem rekordowego bezrobocia i poziomu długu.

Według Reinholda Lopatki z Austriackiej Partii Ludowej system świadczeń socjalnych jest niesprawiedliwy, ponieważ uchodźcy w Austrii otrzymują obecnie więcej pieniędzy niż austriaccy rolnicy otrzymujący świadczenia emerytalne.

- Rozmawiałem z rolnikiem - pracował ciężko całe życie, a dziś otrzymuje 620 euro emerytury. Musi mu pomagać syn, bo inaczej nie starczyłoby mu na żywność. Tymczasem uchodźcy w Wiedniu otrzymują 837,60 euro, mimo że nie płacili podatków zasilających nasz system - mówi.