Do protestów ultraortodoksyjnych Żydów przeciwko lockdownowi dochodziło już w ostatnich tygodniach. Niektórym z takich protestów towarzyszyły akty przemocy.

W styczniu w czasie protestu w Bnei Brak, niedaleko Tel Awiwu, podpalono autobus, którego kierowca został hospitalizowany.

We wtorek setki osób zgromadziły się w ramach protestu przeciwko obostrzeniom w ultraortodoksyjnej dzielnicy Jerozolimy. Większość zgromadzonych nie nosiło masek - relacjonuje dziennikarz AFP.

Niektórzy demonstranci podpalali pojemniki ze śmieciami, inni "rzucali kamieniami i innymi obiektami w funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa" - podała policja w komunikacie.

Cztery osoby zostały zatrzymane, ale wszystkie wyszły już na wolność - informuje policja.

"Przestańcie nękać religię ze względów zdrowotnych" - głosił baner w języku hebrajskim trzymany przez jednego z protestujących.

Od niedzieli w Izraelu łagodzony jest lockdown wprowadzony w związku z sytuacją epidemiczną w kraju. Jednak większość ultraortodoksyjnych Żydów, wśród których transmisja koronawirusa jest wyższa niż średnia dla całego społeczeństwa, mieszka w tzw. czerwonych strefach, gdzie obostrzenia łagodzone są wolniej.

W Izraelu wykryto jak dotąd ok. 706,4 tys. zakażeń koronawirusem, zmarło ok. 5 200 zakażonych.

Izrael jest jednym z najszybciej szczepiących swoich obywateli na COVID państw świata - co najmniej jedną dawkę szczepionki otrzymało tam jak dotąd 41 proc. mieszkańców.