Analityk szacuje, że "liczba zakażeń (koronawirusem w Polsce) będzie rosła jeszcze przez minimum trzy tygodnie".

- A więc do wartości 40-50 tysięcy zakażeń na dobę - precyzuje.

Rogalski zastrzega przy tym, że "epidemia to jest coś co rozwija się bardzo dynamicznie".

- Każdy dzień to korekta do tych prognoz. Więc może szczyt nie będzie na poziomie 40 tysięcy tylko 35 tysięcy, jeśli spowolnienie (tempa rozwoju epidemii - red.) będzie szybsze - ocenia.

Zdaniem Rogalskiego część z wykrywanych obecnie zakażeń to reinfekcje koronawirusem spowodowane tym, że nowe warianty "lepiej sobie radzą" z układem odpornościowym nawet w przypadku osób, które przeszły COVID-19.

- Wirus dobrze się zaaklimatyzował w środowisku - przyznaje Rogalski.

Na pytanie o to jak wielu chorych na COVID-19 może znaleźć się jednocześnie w polskich szpitalach, Rogalski szacuje, że liczba ta może przekroczyć 30 tysięcy hospitalizowanych w jednym momencie co - jak mówi - będzie oznaczało "paraliż służby zdrowia".