We Francji pojawił się odprysk politycznego sporu o Holokaust, który wybuchł z powodu zapisów art. 55 przyjętej w piątek przez Sejm nowelizacji ustaw o IPN. Nakłada ona karę do trzech lat więzienia lub grzywnę na tego, kto „publicznie i wbrew faktom przypisuje Narodowi Polskiemu lub Państwu Polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za popełnione przez III Rzeszę Niemiecką zbrodnie nazistowskie".

Po materiale wyemitowanym przez France 2, ostro zareagowała ambasada RP w Paryżu, pisząc wprost o „nieprawdziwych informacjach”.

Ambasador Tomasz Młynarski, ambasador RP w Paryżu, zapowiedział w wydanym komunikacie, że "Polska, podobnie jak inne kraje, ma obowiązek walczyć z historyczną manipulację, rozmywaniem winy, ponieważ zachowując prawdę i przekazując wiedzę o przeszłości składamy hołd ofiarom Holocaustu".

Według niego celem nowelizacji jest "wyeliminowanie ciągłego przypisywania Polakom lub narodowi polskiemu, publicznie i sprzecznie z faktami, odpowiedzialności lub współodpowiedzialności za zbrodnie nazistowskie popełnione przez III Rzeszę, bo faktycznie podczas niemieckiej okupacji Polski nikt nie współpracował z Niemcami w imieniu państwa i narodu polskiego, w przeciwieństwie do sytuacji w niektórych innych krajach europejskich".

„Rząd polski uważa, że za zbrodnie te muszą być rozliczone nazistowskie Niemcy, a nie państwo lub naród polski. Polska niewątpliwie doznała w wyniku drugiej wojny światowej największych strat ludzkich i materialnych w Europie, toteż wszystkie przypadki, w których nasz kraj – w Polsce i za granicą – prezentowane są inaczej niż jako ofiara Niemców, powinny być uważane za próbę historycznego rewizjonizmu” – kwituje ambasador.