Zastępca dowódcy amerykańskiego Dowództwa Strategicznego gen. broni Thomas Bussiere, które nadzoruje arsenał nuklearny, powiedział, że rozwój zdolności nuklearnych Chin "nie może być dłużej zgodny" z ich publicznym twierdzeniem, że chcą utrzymać potencjał nuklearny na minimalnym poziomie jako odstraszacz.

- Będzie taki punkt, punkt zwrotny, w którym liczba zagrożeń ze strony Chin przekroczy liczbę zagrożeń, które obecnie stwarza Rosja - ocenił.

Zaznaczył, że to stwierdzenie nie będzie oparte wyłącznie na liczbie składowanych przez Pekin głowic, ale także na tym, jak są one "operacyjnie rozmieszczone".

- Uważamy, że w ciągu najbliższych kilku lat dojdzie do punktu zwrotnego - stwierdził generał.

Amerykanie podkreślają, że nie mają w tej kwestii z Chinami podpisanych żadnych traktatów ani porozumień.

Opinia Bussiere'a pojawiała się w momencie, gdy Stany Zjednoczone próbują zreorganizować swoją politykę zagraniczną, aby położyć większy nacisk na region Pacyfiku w celu przeciwdziałania rosnącej potędze gospodarczej i militarnej Chin.

Sekretarz stanu USA Antony Blinken wyraził głębokie zaniepokojenie rosnącym arsenałem nuklearnym Chin podczas spotkania z ministrami spraw zagranicznych krajów azjatyckich.

Chiny twierdzą, że ich arsenał jest o wiele mniejszy od arsenału Stanów Zjednoczonych i Rosji. Pekin zapowiada gotowość do dialogu, o ile Amerykanie zredukują liczbę swoich pocisków.

W raporcie dla Kongresu z 2020 r. Pentagon ocenił, że Chiny dysponują zapasami głowic nuklearnych rzędu 200 sztuk i przewiduje się, że w miarę rozbudowy i modernizacji sił przez Pekin ich ilość wzrośnie co najmniej dwukrotnie.

Autopromocja
Bezpłatny e-book

WALKA O KLIMAT. Nowa architektura energetyki

POBIERZ

Według danych Departamentu Stanu, Stany Zjednoczone w marcu tego roku posiadały 1357 głowic nuklearnych.